Widzisz wypowiedzi wyszukane dla zapytania: wzór odwołania od zarzutów
|
| Wiadomość |
Manify, protesty i inne duperele :)) Polecam!
|
Ok sorka. Rozjechał mnie ten filmik, szczególnie reakcja zainteresowanych tą niecną prowokacją Filmik pokazuje, że prawo do wolności słowa przysługuje TYLKO tym "postępowym". Zwróćcie uwagę jak na indymedia jest formułowany zarzut: a. to faszyści--mieli całkiem długie włosy poniekąd b. odwołanie do kliszy--faszyzm, redwatch itp.. Czyli co mamy? Indoktrynację zgodnie ze starym dobrym wzorem GW Manipulacje, kłamstwa i przeinaczenia Swoją drogą miałem dziwne wrażenie że w tego typu rzeczach uczestniczą dziwni ludzie... Nie pomyliłem się.. "czy komunizm był prawicowy?" "sld jest fantastyczne, jest OK, jest dla Polaków";
|
| |
|
|
Co z PiS
|
Nie zważając na sejmowe potyczki PiS po cichu rozgywa swe gospodarcze gierki. Obecnie próbują przejąć kontrolę nad Eko-Funduszem i Bankiem Ochrony Środowiska.
Najpierw Ministerstwo Skarbu chciało odwołania zarządu fundacji twierdząc, że źle gospodaruje pieniędzmi. Zarzut jest nieprawdziwy, gdyż jak dotąd wszystkie kontrole NIK-u nie wykazywały żadnych uchybień. Zarządu jednak nie udało się odwołać - rada fundacji odrzuciła wniosek ministerstwa. Nastąpił zatem krok drugi - odwołanie przewodniczącego rady fundacji. Teraz Ministerstwo będzie chciało zapewne przeforsować swojego człowieka na to miejsce, a później zmienić skład zarządu już po swojej myśli. W ten sposób ministerstwo, czyli PiS, przejmie kontrolę nad Eko-Funduszem i jego pokaźną kasą (do wydania w tym roku 220 mln).
PiS chce również przejąć kontrolę nad BOŚ. Przez bank ten mają przepływać potężne środki z UE na ochronę środowiska. Żeby przejąć kontrolę nad BOŚ, PiS musi go zrenacjonalizować, czyli pozbyć się głównego inwestora (Szwedzi). Na przejęcie większościowych udziałów potrzeba 570 mln zł. Jak je zdobyć? Minister środowiska, do spólki z wiceprezesem BOŚ i skarbnikiem PiS-u naciskają na Wojewódzkie Fundusze Ochrony Środowiska, by wyłożyły na BOŚ łącznie 120 mln. Szefowie rad nadzorczych poszczególnych WFOŚ-ów powoływani są przez ministra środowiska (PiS).
Jak widać, PiS, wzorem dawnego SLD, w starym dobrym stylu buduje sobie zaplecze finansowe i partyjne przybudówki.
|
Odwołanie od decyzji personalnej (Rozkazu Personalnego)
|
Witam w temacie...
W odpowiedzi na pytania zawarte powyżej.
1. Nie można wykluczyć, że nie będzie łatwo, ponieważ sprzeciwisz się decyzji wyższych przełożonych, jednak dobrze umotywowane odwołanie daje często pozytywny wynik w sprawie.
2. Generalnie nie ma jako tako wzoru odwołania, który można byłoby zastosować w każdej sprawie, zależy to bowiem od stanu faktycznego sprawy oraz okoliczności istotnych w nim występujących. To co powinno jednak zawierać odwołanie napewno przedstawiam poniżej:
- zarzuty przeciwko decyzji,
- określenie istoty i zakresu żądania będącego przedmiotem odwołania oraz
- dowody uzasadniające to żądanie (ewentualnie argumentacja)
Szerzej na ten temat napisałem w poniższym poście:
http://www.nfow.pl/viewto...ghlight=#268389
Pozdrawiam Radca WP
|
kilka pytań
|
Marcin! Pomimo iż jestem człowiekiem impulsywnym staram się nie wypowiadać pod wpływem emocji. Dla tego po przemyśleniu pewnych faktów, ponownie zasiadłem do klawiatury. Z Twojej wypowiedzi dla prasy jednoznacznie wynika ,iż jedyną przesłanką za odwołaniem "CINDOLA" z funkcji było Jego wystąpienie z klubu PARTI PO. Moje umiłowanie Klubu "START 1944" nie pozwala Mi przejść bez echa , wobec PARTYJNIACTWA, Chciałbym usłyszeć{przeczytac] merytoryczne zarzuty wobec TEGO CZŁOWIEKA. Marcin Ciechan w mojej ocenie jest wzorem spiortowca działacza, społecznika i na wskroś osoby z ogromną dawką altruizmu. Jest oddany sprawom STARTU, dla tego nie mogę się pogodzić z faktem że Ty przedkładasz interes PO nad jak zawsze podkreślasz ukochany START.
|
| |
|
|
[FLASH/AS 3.0]Wykrywanie Mc nad innym MC
|
Dziekuje za lsugestie, ale koniec koncow, wykorzystalem kolizje odcinkow. Do kazdego klocka dodalem na jego naroznikach mc, dzieki ktorym moge uzyskac wspolrzednie wierzcholkow danego wielokata. Kolizja jest wyliczana wg wzoru (napsize, gdyby ktos szukal):
Dla odcinkow AB i CD, jesli SiGNum( wyznacznik (Cx,Cy,1,Dx,Dy,1,Ax,Ay,1) != SiGNum( wyznacznik (Cx,Cy,1,Dx,Dy,1,Bx,By,1) i SiGNum( wyznacznik (Ax,Ay,1,Bx,By,1,Cx,Cy,1) != SiGNum( wyznacznik (Ax,Ay,1,Bx,By,1,Dx,Dy,1) to nastapila miedzy nimi kolizja.
Metoda dziala bez zarzutu, choc nei wiem czy bylaby optymalna dla wiekszej ilosci figur (obliczylem ze przy jednym poruszeniu myszy, funkcja wylicza ok. 200 wyznacznikow... :/)
Nie mniej po rozwiazaniu tego problemu, pojawily sie inne: 1) Jak juz wspomnialem, wielokaty moga ulegac rotacji. Dziala to w ten sposob, ze gdy klikne na danego mc (poza tym ze jest startDrag), dodaje mu EventListenera reagujacego na nacisniecie klawisza (A lub D). Po ponownym kliknieciu listnere byl usuwany (a takze stopDrag). Przed dodaniem wykrywania kolizji (i EventListenera reagujacego na ruch myszy), rotacja dzialala bez zarzutu. Teraz mc reaguje na klawisz dopiero, po ktoryms razie lub gdy go "poloze" i "wezme" inny. Czyzby listenery blokowaly siebie nawzajem? :/
2) Czy istnieje mozliwosc odwolywania sie do danych nazw za pomoca petli? Np. Gdy mam mc nazwa1, nazwa2, nazwa3, czy da sie uzsykac cos na zasadzie: for( i=1, i<4, i++) ("nazwa"+i).x = 20+i;
3) Czy mozna sprawdzic kolor piksela pzoa bitmapa? W helpie znalazlem klase Color, ktora posiada funkcje tintColor zwracajaca wartosc koloru w RGB, jednak nei mzona sie do neij bezposrednio odwolac....
|
Jak Masterlink olewa reklamacje klientów
|
Pokrótce opiszę niezwykłą "solidność" masterlinka : w marcu stolarz wysłał mi za ich pośrednictwem drewniane drzwi do zabudowy lodówki, drzwi dojechały, a że była to duża i dokładnie oklejona paka to żona naderwała fragment opakowania i po stwierdzeniu że są to nasze drzwi (kolor, wzór itp.) odebrała przesyłkę (z dzieckiem na ręku, kurier oczywiście w żaden sposób nie starał się jej pomóc, bardzo się spieszył itp.). Ja po powrocie z pracy uporałem się z taśmami oklejającymi paczkę i po całkowitym rozpakowaniu okazało się że drzwi są popękane, pomiażdżone są 2 rogi, drewno w kilku miejscach poodłupywane - jednym słowem nie nadawały się nawet do renowacji, musiałem zamówić nowe. Tego samego dnia złożyłem reklamację przez ich formularz www, na drugi dzień zadzwoniłem i okazało się że żadnej reklamacji nie ma, opowiedziałem wieć o co chodzi i wysłałem reklamację mailem. Prosiłem w niej o przyjazd przedstawiciela w celu oceny szkód i spisania protokołu (mają obowiązek ustawowy przyjechać w ciągu 7 dni od dostarczenia przesyłki w celu spisania protokołu szkody), olali to a po miesiącu przysłali spis dokumentów które musze do reklamacji dołączyć (wysłali tak późno bo .... mają tak duzo reklamacji że wcześniej nie dali rady, tak mi wytłumaczyła uprzejma pani z ich działu reklamacji, ta sama pani powiedziała że brak protokołu szkody nie stanowi przeszkody w pozytywnym rozpatrzeniu reklamacji, na szczęście wszystkie rozmowy z nimi mam nagrane, bo nie wierzę że ich nagrania "przypadkiem" by nie zginęły gdyby ktoś chciał je odsłuchać). Moja reklamacja została oczywiście odrzucona z powodu .... braku protokołu szkodowego. Na kolejne odwołania dostawałem tą samą odpowiedź, w skrócie
mojej straty jest co prawda niewielka, ale im nie odpuszczę, choćbym miał do tego dopłacić, bo z takim chamstwem, zlewaniem klienta i brakiem poszanowania prawa (ustawa prawo przewozowe) w przypadku jakiegokolwiek usługodawcy jeszcze się nie spotkałem. Na razie sprawą tą zajął się Powiatowy Rzecznik Konsumenta (któremu bardzo za to dziękuje), wysyłając do nich pismo z tymi samymi zarzutami, jakie ja do nich wysyłałem od marca, ale mam nadzieję że może Jego potraktują poważnie - w końcu Rzecznik może nałożyć grzywnę i skierowac sprawę do sądu. Na razie czekam, co będzie dalej. A tą firmę odradzam każdemu, niekompetencja i arogancja powalająca, pozdrawiam Sebastian
|
HHO
|
Czym w ogóle jest HHO? Bo jeżeli to ma być wzór chemiczny, to znaczy, że jakiś głąb do szkoły nie chodził.
| "kiedy dochodzi do przemian na poziomie atomów trzeba się odwołać do Einsteina itd." |
Błąd! Einstein pracował w dużej skali. Jego teorie działają w skali wszechświata, blisko prędkości światła itd. itp. A w skali atomów działa mechanika kwantowa, z kotem Schroedingera na czele
ak dosypiemy soli to prąd będzie nam płyną na całego tyle, że dostaniemy wodór oraz chlor bo cudów nie ma, |
zależy od stężenia. Ale w przypadku tego wynalazku chyba nic się z tego powodu nie zmienia XD
Silniki z wodą działają na tej zasadzie, że część z tych 60% energii w postaci ciepła zostaje wykorzystane do super szybkiego podgrzania wody do bardzo wysokiej temperatury w skutek czego pękają wiązania atomowe, Następnie mieszanka zostaje wtłoczona do bloku silnika razem z paliwem, Może piszę głupoty ale powtarzam tylko słowa ludzi których uważam za autorytet w tej materii, Tak czy inaczej to ma jakiś sens bo jest to po prostu sprytne zwiększenie sprawności silnika, ciepło które poszłoby w powietrze zamienia się w coś palnego, |
Tak, to jest sensowne, chociaż mam wrażenie, że super-szybkie podgrzanie wody do 100, 200, czy nawet 300*C nie rozerwie wiązań. Wydaje mi się, że szybkość zmiany nie ma znaczenia, jeżeli jest zapotrzebowanie, to chyba można policzyć stałą równowagową dla tej reakcji - tylko podajcie jakieś sensowne temperatury. BTW, AFAIR termita nie wolno gasić wodą, bo może ją rozerwać, ale termit płonie w około 5k*C
DJ.TRoX, dlaczego przyczepiłem się do kilku punktów Twojego posta? Bo piszesz na tyle sensownie, że warto Ci odpowiedzieć. Adka jak na razie raczej mało ludzi weźmie na poważnie - chyba, że raczy jakoś sensownie odpowiedzieć na postawione tej... ekhm... "teorii" zarzuty.
Adek, Boga też nikt nie widział a kilka miliardów ludzi w Niego wierzy. Dzięki Bogu jest internet i wolny przepływ informacji. |
może jeszcze opłaca Ci połączenie, co? A wolne to są żarty... bo o wolnym (od wolności) przepływie informacji, to możemy tylko pomarzyć.
|
Reklamacja rachunku TPS-y
|
According to proofs derived us by Imperial Secret Inteligence Services it is widely known that a being claiming to be <jasio kowalskitried to influence us its Rebel propaganda:
No i przyszła odpowiedź na reklamację. Jak można było się spodziewać -reklamacja rozpatrzona negatywnie.
|
TPSA zawsze tak odpowiada - na reklamację I stopnia.
Standardowa jak myślę (pierwszy raz składałem reklamację) odpowiedź tzn.: praca naszych urządzeń jest bez zarzutu, brak jest śladów podłączenia osób postronnych, urządzenia telekom. zabezpieczone są prawidłowo itd. w ten deseń.
|
Nie miałbyś ochoty zamieścić tej swej historii na stronie naszej grupy ? (zapewniamy anonimowość) - poczynając od faktury, przez billing (*), pisma do/od TPSA.
Zamierzam złożyć odwołanie, bo na 100% jestem pewny, że nikt nie dzwonił na 0700.., dialer wykluczony, połączenia 0700.. odbywały się ok. 2 w nocy, raz przez 40 minut (ma gośc zdrowie).
|
* - i tutaj TPSA dostanie kopa w cztery litery!! - jeśli pojedyncze połączenie z numerem premium rate trwało dłużej niż 15 mamy podstawę do reklamacji *całego* rachunku - wzór takiej drogi postępowania na stronie.
Problem w tym, że już nie wiem na co mam się powołać żeby udowodnić swoją rację. Mam jeden pomysł, w piśmie które dostałem piszą, że instalacja jest wykonana prawidłowo, i tego nie jestem pewny. Mieszkam w tzw. bliźniaku i instalacja wchodzi do mnie od piwnicy sąsiada. Wnioskuję z tego, że istnieje możliwość bezproblemowego podłączenia się do mojej lini z jego piwnicy.(nawiasem mówiąc nie podejrzewam go o to ale kto go tam wie).
|
Jeśli chcesz się z TPSA sądzić o kwestionowaną kwotę (a być może do tego dojdzie...) warto byłoby zrobić dokumentację fotograficzną.
Czy moje przyłącze nie powinno wchodzić do mnie zupełnie niezależnie?. (od zewnątrz)
|
Teoretycznie powinno... czy w piśmie umieszczono formułkę o braku możliwości ingerencji w linię przez osoby postronne ?
I czy obecne moje podłączenie przez piwnicę sąsiada może być podstawą do uznania reklamacji?. A może powołać się na coś innego, tylko na co ?.
|
Poczytaj stronę - dział reklamacje.
Wybaczcie te proste pytania ale boję się, że pajęczarz nie mogąc dzwonić na 0700..(zablokowałem) zacznie wydzwaniać na Wyspy Bahama. Pozostanie wtedy chyba zrezygnować całkiem z usług Telekomunikacji z uwagi na niemożność obrony przed złodziejami.
|
Można zamówić usługę ograniczenia połączeń wychodzących, zakres ograniczenia definiuje abonent.
Pozdrawiam i z góry dziękuję za rady.
|
Proszę bardzo :-)
Ceterum censeo hostem #D5D84B2E delendum esse
|
Usługi telefoniczne dla RWŁ Lublin
|
Rozstrzygnięcie protestu
Po rozpatrzeniu protestów wniesionych przez: firmy Exatel S.A. ul. Perkuna 47, 04-164 Warszawa i firmę Telekomunikacja Kolejowa Sp. z o.o. ul. Kijowska 10/12, 03-743 Warszawa, Zamawiający postanowił:
1. Uwzględnić zrzuty zawarte w całości w proteście firmy Exatel S.A. oraz w punkcie 1 protestu firmy Telekomunikacja Kolejowa Sp. z o.o. odnośnie niewłaściwego określenia w SIWZ zakresu numeracji. Zamawiający zmienia zakres numeracji na następujący: Część 1 Numeracja: Zobowiązuje się Wykonawcę do wprowadzenia dla abonentów 7-cyfrowej numeracji strefowej z zakresu AB (Lublin) SPQ2000-2249, AB (Lublin) SPQ3000-3999 oraz do umożliwienia bezpośredniego wybierania przydzielonych numerów z sieci publicznej. Część 2 Numeracja: Zobowiązuje się Wykonawcę do wprowadzenia dla abonentów 7-cyfrowej numeracji strefowej z zakresu AB (Rzeszów) SPQ5500-5699 oraz do umożliwienia bezpośredniego wybierania przydzielonych numerów z sieci publicznej. Część 3 Numeracja: Zobowiązuje się Wykonawcę do wprowadzenia dla abonentów 7-cyfrowej numeracji strefowej z zakresu AB (Jarosław) SPQM3000-3999 oraz do umożliwienia bezpośredniego wybierania przydzielonych numerów z sieci publicznej. Część 4 Numeracja: Zobowiązuje się Wykonawcę do wprowadzenia dla abonentów 7-cyfrowej numeracji strefowej z zakresu AB (Nisko) SPQ2000-2999 oraz do umożliwienia bezpośredniego wybierania przydzielonych numerów z sieci publicznej. Część 5 Numeracja: Zobowiązuje się Wykonawcę do wprowadzenia dla abonentów 7-cyfrowej numeracji strefowej z zakresu AB (Hrubieszów) SPQ8000-8420 oraz do umożliwienia bezpośredniego wybierania przydzielonych numerów z sieci publicznej. Część 6 Numeracja: Zobowiązuje się Wykonawcę do wprowadzenia dla abonentów 7-cyfrowej numeracji strefowej z zakresu AB (Zamość) SPQ1100-1663 oraz do umożliwienia bezpośredniego wybierania przydzielonych numerów z sieci publicznej. Część 7 Numeracja: Zobowiązuje się Wykonawcę do wprowadzenia dla abonentów 7-cyfrowej numeracji strefowej z zakresu AB (Przemyśl) SPQ1000-1999 oraz do umożliwienia bezpośredniego wybierania przydzielonych numerów z sieci publicznej. Część 8 Numeracja: Zobowiązuje się Wykonawcę do wprowadzenia dla abonentów 7-cyfrowej numeracji strefowej z zakresu AB (Nowa Dęba) SPQ2200-2999 oraz do umożliwienia bezpośredniego wybierania przydzielonych numerów z sieci publicznej. Część 9 Numeracja: Zobowiązuje się Wykonawcę do wprowadzenia dla abonentów 7-cyfrowej numeracji strefowej z zakresu AB (Chełm) SPQ1200-1599 oraz do umożliwienia bezpośredniego wybierania przydzielonych numerów z sieci publicznej.
2. Uwzględnić treść zarzutu firmy Telekomunikacja Kolejowa Sp. z o.o. odnośnie certyfikatu bezpieczeństwa przemysłowego /zarzut dotyczy § 5 pkt 7 a nie § 6 pkt 7/. Zmienia się treść § 5 pkt 7 wzoru umowy, który otrzymuje brzmienie "Wykonawca powinien posiadać certyfikat bezpieczeństwa przemysłowego. Personel techniczny Wykonawcy, wykonujący naprawy posiada poświadczenie bezpieczeństwa osobowego o klauzuli zastrzeżone"
3. Uwzględnić zarzut firmy Telekomunikacja Kolejowa Sp. z o.o. odnośnie nieprecyzyjnego określenia wartości umowy. § 3 pkt 3 otrzymuje brzmienie "Szacunkowa wartość umowy wynosi ............. zł."
Uzasadnienie: W dniu 21.03.2007r. zamawiający rozstrzygnął protesty firm Exatel S.A. ul. Perkuna 47, 04-164 Warszawa i firmę Telekomunikacja Kolejowa Sp. z o.o. ul. Kijowska 10/12, 03-743 Warszawa. Zamawiający postanowił uwzględnić zgłoszone żądania i dokonał odpowiednich zmian w treści SIWZ.
Od niniejszego rozstrzygnięcia przysługuje odwołanie do Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych w terminie 5 dni od dnia doręczenia rozstrzygnięcia protestu.
Z poważaniem
KIEROWNIK
ppłk Piotr SZYMANEK
|
Kto będzie rządził po wyborach?
|
No to mam na kogo głosować! Dziś zasadnicza linia podziału przebiega, nie między prawicą, a lewicą, a między formacjami kosmopolitycznymi i patriotycznymi. Liga Polskich Rodzin otrzyma mój głos, jeżeli odsunie Giertycha, Wierzejskiego i Fedorowicza. Giertych i Wierzejski są odpowiedzialni za powstanie LiS-a, a Giertych Wierzejski i Fedorowicz za brak kultury politycznej w Lidze Polskich Rodzin. Tak czy inaczej głosuję na Ligę Prawicy Rzeczypospolitej, czyli na Pawłowca lub Wardęgę jeżeli Giertych odejdzie, lub na kogoś z Prawicy Rzeczypospolitej, jeżeli Giertych zostanie.
Rok 2005 otworzył przed Polską szansę przeprowadzenia głębokich zmian, których symbolem stało się pojęcie Czwartej Rzeczypospolitej.
Dziś stawia się Polaków wobec sztucznego wyboru między PO-PiS-em cynizmu (gdzie zwalczające się dziś partie jutro odwołają wzajemne zarzuty) a postkomunizmem (bo to oznaczać będzie przywołanie na nowo SLD w obszar władzy).
W celu zmiany wyniku wyborów, zagwarantowania solidnej reprezentacji prawicy i otwarcia szansy dla rządów i większości prawicowo-centrowej w przyszłym Sejmie tworzymy porozumienie
Liga Prawicy Rzeczypospolitej.
Nasze zasadnicze cele to:
* polityka na rzecz cywilizacji życia i praw rodziny; ostatnie decyzje podatkowe Sejmu potwierdzają jej perspektywy, ale zobowiązują do kontynuacji – w kierunku dalszego zmniejszenia podatków dla rodziców, przyjęcia analogicznego mechanizmu dla rodzin rolniczych i zagwarantowania pełnowymiarowych urlopów macierzyńskich; * silna pozycja Polski: zarówno w relacjach dwustronnych, szczególnie we współpracy ze Stanami Zjednoczonymi, jak i w strukturach współpracy, do których należymy – NATO i Unii Europejskiej (ze szczególnym zwróceniem uwagi na konieczność budowani silnej opinii chrześcijańskiej w strukturach Unii). Wspólnie sprzeciwiamy się wprowadzeniu przemianowanej konstytucji europejskiej i waluty euro oraz rozszerzeniu kompetencji socjalistycznej biurokracji brukselskiej; * zagwarantowanie trwałości wzrostu gospodarczego, przez znaczne zwiększenie wzorem Wielkiej Brytanii i Irlandii, obszaru wolności dla przedsiębiorców oraz wzrost dochodów osobistych poprzez stałe obniżanie podatków, z zachowaniem pierwszeństwa obniżenia dla rodzin i stawek podatku VAT; * głęboka reforma polityczna (wprowadzenie większościowej ordynacji wyborczej i zniesienie przymusowego finansowania partii politycznych).
Obrona porzuconego programu Czwartej Rzeczypospolitej, państwa rozumianego jako dobro wspólne narodu i praw rodziny, wymaga gotowości konstruktywnej współpracy z innymi ugrupowaniami. Podejmujemy zobowiązanie działania w ten sposób. Jesteśmy gotowi do współpracy i tworzenia przyszłego rządu z ugrupowaniami wyznającymi wspólne wartości. Od tego będzie zależeć podjęcie szansy, o którą dla Polski walczymy.
Liga Polskich Rodzin - Janusz Dobrosz, Szymon Pawłowski Prawica Rzeczypospolitej - Artur Zawisza, Paweł Kwaśniak Unia Polityki Realnej - Wojciech Popiela, Maciej Bojanowski http://www.upr.org.pl/mai...tid=74&aid=6245
|
Uważam równieź, że pozostając w w/w linii podziału jest możliwe w przyszłym Sejmie, współrządzenie LPR-u nie tylko z PiS-em.
|
Wzór odwołania od decyzji coafającej posiadczenie bezpieczeń
|
Prezes Rady Ministrów ul. ……………………….. …………………………….
Za pośrednictwem: Dyrektora Biura Ochrony Informacji Niejawnych Służby Kontrwywiadu Wojskowego ul. ……………………………… ………………………………………
ODWOŁANIE od DECYZJI O COFNIĘCIU POŚWIADCZENIA BEZPIECZEŃSTWA
Niniejszym, zachowując przepisany 14 dniowy termin, zgodnie z pouczeniem zawartym w zaskarżonej decyzji, zaskarżam decyzję o cofnięciu poświadczenia bezpieczeństwa w części dotyczącej cofnięcia poświadczenia bezpieczeństwa w zakresie dotyczącym tajemnicy służbowej, to jest informacji o klauzulach: „poufne” i „zastrzeżone”:
zarzucając jej:
1. naruszenie norm prawa materialnego poprzez uchybienie art. 28 ust. 1 pkt. 2 w związku z art. 33 ust. 1 ustawy z dnia 22 stycznia 1999 roku o ochronie informacji niejawnych (tekst jednolity: Dz. U. z 2005 roku, Nr 196, poz. 1631, ze zm.), poprzez jego błędną wykładnię, polegającą na uznaniu, iż cytowane przepisy, wbrew ich wyraźnemu brzmieniu, obligują do cofnięcia poświadczenia bezpieczeństwa w zakresie dotyczącym tajemnicy służbowej osobie skazanej prawomocnym wyrokiem sądowym za przestępstwo ścigane z oskarżenia publicznego, pomimo, iż stanowią one jedynie o takim obowiązku w zakresie tajemnicy państwowej.
2. naruszenie norm prawa procesowego, poprzez uchybienie art. 107 § 3 kpa, polegające na sprzeczności rozstrzygnięcia z uzasadnieniem, które rozszerza owo rozstrzygnięcie.
Na tej podstawie wnoszę o:
1. uchylenie zaskarżonej decyzji w części dotyczącej cofnięcia poświadczenia bezpieczeństwa w zakresie dopuszczenia do tajemnicy służbowej i umorzenie postępowania w tym zakresie. 2. względnie uchylenie zaskarżonej decyzji w w/w części i przekazanie sprawy organowi I instancji do ponownego rozpoznania.
Uzasadnienie
Odnośnie zarzutu ad. 1:
Zgodnie z art. 28 ust. 1 pkt. 2 ustawy z dnia 22 stycznia 1999 roku o ochronie informacji niejawnych (tekst jednolity: Dz. U. z 2005 roku, Nr 196, poz. 1631, ze zm.), nie może być dopuszczona do informacji stanowiących tajemnicę państwową osoba skazana prawomocnym wyrokiem Sądu za przestępstwo ścigane z oskarżenia publicznego. Taką osobą jest odwołujący się, który nie kwestionuje decyzji w tym zakresie. Rozumując argumentum a contrario, co jest konsekwencją przyjęcia wykładni literalnej cytowanego przepisu, należy zauważyć, iż cytowany przepis zabrania dopuszczenia takiej osoby tylko i wyłącznie do tajemnicy państwowej, a zatem nie pozwala na odmowę dopuszczenia takiej osoby do tajemnicy, która nie jest tajemnicą państwową, lecz np. służbową. Zatem, co wynika jednak jedynie z uzasadnienia zaskarżonej decyzji, cofnięcie odwołującemu się poświadczenia bezpieczeństwa w zakresie tajemnicy służbowej (informacje oznaczone klauzulami: „poufne” i „zastrzeżone”).
Poglądu tego nie zmienia i nie może zmienić art. 33 ust. 1 cytowanej ustawy, albowiem stanowi on jedynie i tylko i wyłącznie o tym, iż brak jest konieczności udzielania dopuszczenia do informacji stanowiącej tajemnicę służbową, osobie posiadającej dopuszczenie do tajemnicy państwowej, nie zaś odwrotnie, jak przyjmuje organ I instancji, sugerując jedynie w uzasadnieniu, iż zaskarżoną decyzją cofa się także poświadczenie bezpieczeństwa w zakresie tajemnicy służbowej. Przyjęcie poglądu przeciwnego stanowi niczym nie uzasadnioną nadinterpretację cytowanego przepisu.
Decyzja w zaskarżonym zakresie zatem narusza cytowane przepisy i podlega uchyleniu w tym zakresie, zaś postępowanie w tym zakresie umorzeniu.
Odnośnie zarzutu ad.2:
Organ I instancji w rozstrzygnięciu zaskarżonej decyzji, cofnął w sposób wyraźny, albowiem słusznie tylko do tego był uprawniony, poświadczenie bezpieczeństwa odwołującemu się do tajemnicy państwowej (informacji oznaczonej klauzulą „tajne”), zaś w uzasadnieniu, co jest swoistym wybiegiem, gdyż rozszerza rozstrzygnięcie , cofnął także poświadczenie bezpieczeństwa w zakresie tajemnicy służbowej (informacji oznaczonych klauzulą „poufne” i „zastrzeżone”.
Powyższe jest kwalifikowaną wadą prawną decyzji, co wielokrotnie podkreślał Naczelny Sąd Administracyjny, bowiem powoduje sprzeczność rozstrzygnięcia decyzji z jej uzasadnieniem.
Podobnie NSA w wyroku z dnia 10 lutego 1981 roku S.A. 910/80, ONSA z. 1, poz. 7 oraz doktryna – J. Zimmermann „Motywy decyzji administracyjnej i jej uzasadnienie” Warszawa 1981, str. 97 – 128.
W niniejszym stanie sprawy, odwołanie w świetle przepisów przytoczonych na wstępie jest słuszne i uzasadnione.
Odwołujący się
.................................................................. (XXXXXXXXXXXX)
Potrzebne informacje i pytania: jackot@poczta.onet.pl Także w sobotę i niedzielę _________________ A&J
tel: 508-303-935
|
OCHRONA OSÓB I MIENIA (SUFO)
|
Giżycko, dnia 17.11.2008 r.
Do wszystkich Wykonawców nr post.: 08/2008
Dotyczy: postępowania w trybie przetargu nieograniczonego na wykonanie usług w zakresie ochrony osób imienia świadczonej przez specjalistyczne uzbrojone formacje ochronne (SUFO) na rzecz Jednostki Wojskowej 2744 Giżycko
ROZSTRZYGNIĘCIE PROTESTU
Na podstawie art. 183 ust. 1 pkt. 1 i 2 ustawy z dnia 29 stycznia 2004 roku Prawo Zamówień Publicznych (t.j Dz. U. z 2007 r., Nr 223, poz. 1655), zwanej dalej ustawą, Zamawiający – JW. 2744 w odpowiedzi na protest, który Zamawiający otrzymał w dniu 7 listopada 2008 r., w toku postępowania o udzielenie zamówienia publicznego prowadzonego w trybie przetargu nieograniczonego na wykonanie usług w zakresie ochrony osób imienia świadczone przez specjalistyczne uzbrojone formacje ochronne (SUFO) na rzecz Jednostki Wojskowej 2744 Giżycko, informuje, iż po wnikliwym zapoznaniu się z zarzutami zawartymi w proteście postanawia :
Uwzględnić protest w całości
UZASADNIENIE
W dniu 07.11.2008 r. wpłynął do Zamawiającego protest od firmy: Impel Security Polska Sp. z o. o. wobec treści ogłoszenia o zamówieniu i postanowień specyfikacji istotnych warunków zamówienia w postępowaniu prowadzonym przez Zamawiającego w trybie przetargu nieograniczonego na wykonanie usług w zakresie ochrony osób i mienia świadczonej przez specjalistyczne uzbrojone formacje ochronne (SUFO) na rzecz Jednostki Wojskowej 2744 Giżycko.
Protestujący zarzuca Zamawiającemu naruszenie przepisów: - art. 25 Ustawy - Prawo zamówień publicznych poprzez żądanie przez Zamawiającego od Wykonawców oświadczeń, do których żądania Zamawiający nie jest uprawniony; - § 4 i § 5 Rozporządzenia Ministra Obrony Narodowej z dn. 21.05.2005 r. w sprawie militaryzacji jednostek organizacyjnych wykonujących zadania na rzecz obronności lub bezpieczeństwa państwa (Dz. U. z 2002 r., Nr 78, poz. 707) poprzez nałożenie przez Zamawiającego na Wykonawcę obowiązków w sposób niezgodny ze wskazanymi przepisami prawa. Protestujący wnosi o: 1. Zmianę treści § 4 pkt. 17 wzoru umowy, stanowiącego załącznik nr 10 do SIWZ; 2. Zmianę treści oświadczenia, którego wzór stanowi załącznik nr 11 do SIWZ. Zamawiający po wnikliwej analizie i po uwzględnieniu argumentacji Protestującego postanowił, iż dokona modyfikacji treści § 4 pkt. 17 wzoru umowy, stanowiącego załącznik nr 10 do SIWZ i oświadczenia, którego wzór stanowi załącznik nr 11 do SIWZ, nadając im brzmienie zgodne z żądaniem Protestującego. Zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Obrony Narodowej z dn. 21.05.2005 r. w sprawie militaryzacji jednostek organizacyjnych wykonujących zadania na rzecz obronności lub bezpieczeństwa państwa (Dz. U. z 2002 r., Nr 78, poz. 707) z wnioskiem o objęcie jednostek organizacyjnych przygotowaniami do militaryzacji występują ministrowie i wojewodowie wykonujący zadania określone w operacyjno – strategicznym planie obrony państwa. Jednostki przewidziane do militaryzacji oraz jednostki organizacyjne stanowiące bazę formowania specjalnie tworzonych jednostek zmilitaryzowanych ustala Rada Ministrów, na wniosek ministrów lub wojewodów, po wyrażeniu opinii przez Ministra Obrony. Zgodnie z powyższym Wykonawca nie może przystąpić do procedury objęcia przedsiębiorstwa Wykonawcy militaryzacją niezwłocznie po podpisaniu umowy, gdyż procedura ta może być zainicjowana i rozpoczęta wyłącznie przez organy administracji rządowej. W związku z powyższym Zamawiający na podst. art. 183 ust 5 ustawy Prawo zamówień publicznych powtórzy oprotestowaną czynność w zakresie zmiany treści § 4 pkt. 17 wzoru umowy, stanowiącego załącznik nr 10 do SIWZ i oświadczenia, którego wzór stanowi załącznik nr 11 do SIWZ .Jednocześnie Zamawiający informuje, iż termin składania ofert nie ulega zmianie i jest to dzień 24.11.2008 r. godz. 11.30. Zgodnie z art.184 ust. 1 ustawy z dnia 29 stycznia 2004r. - Prawo zamówień publicznych (Dz. U. z 2007r. Nr 223, poz. 1655, z 2008r. Nr 171, poz. 1058) od niniejszego rozstrzygnięcia przysługuje odwołanie, z zastrzeżeniem ust. 1a. Odwołanie wnosi się do Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych w terminie 10 dni od dnia doręczenia rozstrzygnięcia protestu lub upływu terminu rozstrzygnięcia protestu, jednocześnie przekazując kopię treści odwołania Zamawiającemu.
DOWÓDCA JEDNOSTKI WOJSKOWEJ 2744
w/z mjr Tadeusz NASTAROWICZ
Wyk M.J. /335-690/ 17.11.2008r.
|
Prosze o pomoc!!!
|
Zgodnie z obietnicą wklejam z rana do poczytania
1999.07.01 wyrok NSA II SA/Lu 1100/98 Pr.Pracy 2000/3/44 w Lublinie
Przepisy art. 9 pkt 1 i 2 ustawy z dnia 6 marca 1981 r. o Państwowej Inspekcji Pracy (Dz. U. z 1985 r. Nr 54, poz. 276 ze zm.) nie dają podstaw do wydania nakazu przeprowadzenia postępowania powypadkowego.
39225 Dz.U.01.124.1362: art.9
Państwowy Okręgowy Inspektor Pracy w L. decyzją z 13 lipca 1998 r., wydaną na podstawie art. 138 § 1 kpa w zw. z art. 16 ust. 1 pkt 4 ustawy z dnia 6 marca 1981 r. o Państwowej Inspekcji Pracy (tekst jedn.: Dz. U. z 1985 r. nr 54, poz. 276 ze zm.), po rozpatrzeniu odwołania od nakazu Państwowego Inspektora Pracy Oddział w Z. z 17 czerwca 1998 r., nakazującego spółce cywilnej "A-T" w T. ustalenie przyczyn i okoliczności zdarzenia, na skutek którego 16 kwietnia 1998 r. zasłabł i zmarł w czasie wykonywania obowiązków służbowych Andrzej S., oraz sporządzenie protokółu wypadkowego zgodnie z wzorem ustalonym przez ministra pracy i polityki socjalnej - utrzymał zaskarżoną decyzję w mocy. W uzasadnieniu decyzji organ odwoławczy wyjaśnił, że z ustaleń kontroli przeprowadzonej przez inspektora pracy w dniu 17 czerwca 1998 r. wynika, że Zbigniew S. zmarł 17 kwietnia 1998 r. na skutek zawału mięśnia sercowego doznanego w zakładzie pracy. Inspektor ustalił, że protokół na okoliczność zawału serca został sporządzony 18 maja 1998 r. przez zespół specjalistów bhp Pierwszego Centrum Ochrony Pracy "C" spółka z o.o. Protokół ten nie odpowiada wymogom przepisów rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 21 kwietnia 1992 r. w sprawie ustalania okoliczności i przyczyn wypadków przy pracy, a w szczególności w zakresie przepisów regulujących skład zespołu powypadkowego, tryb postępowania zespołu (§ 5 ust. 1), zasięgnięcia opinii lekarza (§ 6 ust. 4), a nadto wystąpiły inne uchybienia: niezapoznanie członków rodziny z treścią ustaleń protokołu, nie zatwierdzenie protokółu przez pracodawcę. W razie naruszenia przepisów i zasad bezpieczeństwa i higieny pracy inspektor pracy wydaje decyzje (nakazy) na podstawie art. 9 pkt 1 i 2 ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy. W zakresie przedmiotowym nakazu, według wykładni art. 9 pkt 1 ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy dokonanej przez Komisję Prawną Głównego Inspektora Pracy (Biuletyn Urzędowy Państwowej Inspekcji Pracy z 1992 r. nr 1, poz. 1), mieści się m.in. problematyka trybu postępowania przy ustalaniu okoliczności i przyczyn wypadków przy pracy. Anna G. - współwłaścicielka s.c. "A.-T." w T. wniosła skargę do Naczelnego Sądu Administracyjnego domagając się uchylenia zaskarżonej decyzji. Skarżąca podniosła, że pracownik spółki Andrzej S. zmarł wskutek zawału mięśnia sercowego. Nie miało to jakiegokolwiek związku z pracą, a sporządzony na zlecenie pracodawcy protokół miał na celu ustalenie okoliczności zawału mięśnia sercowego (śmierci), a nie wypadku przy pracy. Nie jest to protokół powypadkowy, a zatem nie można do niego stosować wymogów wynikających z przepisów dotyczących wypadków przy pracy. Sąd administracyjny podkreślił, że sprawuje kontrolę w zakresie zgodności zaskarżonej decyzji z prawem. Zgodnie z art. 51 ustawy z dnia 11 maja 1995 r. o Naczelnym Sądzie Administracyjnym (Dz. U. nr 74, poz. 368 z późn. zm.) sąd nie jest związany granicami skargi. Oznacza to, że przy rozstrzyganiu sprawy sąd z urzędu bierze pod uwagę i takie naruszenie prawa, które nie było objęte zarzutami skargi. Zaskarżona decyzja nie jest zgodna z prawem z przyczyn innych niż poniesione w skardze. Jako podstawę prawną zaskarżonej decyzji oraz utrzymanego przez tę decyzję w mocy nakazu organu I instancji wskazano art. 9 pkt 1 i 2 ustawy z dnia 6 marca 1981 r. o Państwowej Inspekcji Pracy. Powołany przepis stanowi, że w razie stwierdzenia naruszenia przepisów prawa pracy organy państwowej Inspekcji Pracy uprawnione są do: 1) w wypadku gdy naruszenie dotyczy przepisów i zasad bezpieczeństwa i higieny pracy - nakazania pracodawcy usunięcia stwierdzonych uchybień w ustalonym w nakazie terminie, 2) nakazania pracodawcy: wstrzymania robót, gdy naruszenie powoduje bezpośrednie zagrożenie życia lub zdrowia pracowników zatrudnionych przy tych robotach; skierowania do innych robót pracowników zatrudnionych wbrew obowiązującym przepisom przy pracach wzbronionych, szkodliwych lub niebezpiecznych albo pracowników zatrudnionych przy robotach niebezpiecznych, jeżeli pracownicy ci nie posiadają kwalifikacji; nakazy w tych sprawach podlegają natychmiastowemu wykonaniu. W ocenie sądu przepisy te nie mogą stanowić podstawy do wydawania nakazu (decyzji) dotyczącego trybu postępowania przy ustalaniu okoliczności i przyczyn wypadków przy pracy. Taka interpretacja tego przepisu dokonana przez Główny Inspektorat Pracy wykracza poza ramy ustawowe określone przez ustawodawcę i sąd nie jest nią związany. Prowadzi to do wniosku, że zaskarżona decyzja oraz poprzedzający ją nakaz organu I instancji wydane zostały bez podstawy prawnej w rozumieniu art. 156 § 1 pkt 2 kpa i są przez to nieważne. Z tych powodów sąd stwierdził nieważność zaskarżonych decyzji.
|
Syf w Zgorzelcu
|
joro, kilka słów wyjaśnień. R. Gronicz nigdy nie był dla mnie, jak to określiłeś, wzorem. Swojego czasu był natomiast jedynym kontrkandydatem dla Fiedorowicza w wyścigu o fotel burmistrza, który miał realną szansę z nim wygrać. I jako jedyny, w mojej ocenie, miał szansę rozbić ówczesny "układ" i zabrać się do rzetelnej pracy na rzecz miasta i nas wszystkich, mieszkańców. Dlatego właśnie wspierałem go w trakcie kampanii wyborczej pod koniec 2006 roku. Wspierałem go również jakiś czas po wygranej w wyborach, sadząc, że potrzebny jest czas na uporządkowanie spraw po jego poprzedniku, aby w końcu zabrać się do urzeczywistnienia przedwyborczych obietnic. Czas jednak mijał a zapowiadanych, pozytywnych zmian nie było. Pewne zaniepokojenie zaczęło narastać we mnie już w cztery m-ce po objęcia przez niego stanowiska, w wyniku dziwnych, moim zdaniem, posunięć miejskiego magistratu. Będąc wówczas członkiem PO (podkreślam członkiem, nie bezmyślnym klakierem), powoli zacząłem dystansować się od współodpowiedzialności za przebieg wydarzeń w mieście:
PostForum: na każdy temat Wysłany: Wto Lut 20, 2007 1:21 pm Temat: Czego potrzeba Zgorzelcowi, aby wyjść z tego PRLu krytyczny:
Cytat: Jeśli mnie pamięć nie myli rządząca obecnie Platforma miała PROGRAM.
Gwoli ścisłości,... "rządzi" miastem Burmistrz z PO a nie Platforma jako taka. Co do programu,..zapewne już wkrótce zacznie być on wdrażany w życie. Pozdrawiam!!!
|
Jeszcze jakiś czas łudziłem się, ze to może jednak za wcześnie, i w nieco ponad pół roku po objęciu stanowiska burmistrza przez Gronicza napisałem:
PostForum: na każdy temat Wysłany: Pią Cze 29, 2007 1:03 am Temat: Petycja do burmustrza: Odwołać Szymańskiego tadam: ciekawa bog180 pisor:
Nie twierdzę, że obecna sytuacja jest zadowalająca nas wszystkich,...twierdzę, że potrzebny jest czas, żeby sytuację jaka jest uzdrowić!!! Jeśli ten czas zostanie zmarnowany,....pierwszy przyłączę się do krytyki władzy, zarówno tej powiatowej jak i miejskiej. Ale dajmy im czas,...proszę. |
Teraz okres "kredytu zaufania" w moim mniemaniu już minął. Stąd moja obecna postawa wobec burmistrza i jego pomocników. Powodów dla których uważam, że należy "podziękować" burmistrzowi jest wiele i z pewnością poznasz je w temacie dot. zbliżającego się referendum. Co do stanowiska dyrektora muzeum,..hmm, tutaj moje wyjaśnienie przypominałoby usilną próbę przekonania Ciebie, że nie jestem,..wielbłądem. A tego sobie i Tobie oszczędzę. Jeśli jednak jesteś ciekaw moim związkom ze wspomnianą przez Ciebie instytucją, odsyłam do tematu "Muzeum Łużyckie". Zapoznaj się z umieszczonymi tam postami a z pewnością odnajdziesz tam również i moje stanowisko wobec ówczesnych zarzutów, które są bliźniaczo podobne do przytoczonego przez Ciebie. I to na chwilę obecną tyle...
|
1
|
Sylwester Cacek zostanie w Widzewie do końca rundy, ale zamierza walczyć z PZPN. Co sił. I milionów. Będzie gorąco.
Dobroczyńca Widzewa przez wiele lat odpowiadał za zarządzanie finansową grupą kapitałową Dominet. Cacek stał się milionerem, gdy w 2007 r. sprzedał Dominet międzynarodowej grupie Fortis. Na liście 100 najbogatszych Polaków „Wprost” jest wspólnie z żoną na 66. miejscu. Ich majątek oszacowano na 350 mln zł.
Argumenty Sylwestra Cacka przeciw PZPN?
- Przede wszystkim nie przestrzegają zasad: domniemania niewinności oraz bezstronności członków składu orzekającego, bo udzielają skrajnie stronniczych wywiadów prasowych, w których członkowie wydziału dyscypliny PZPN przesądzają wynik toczących się postępowań i promują się - opowiada Sylwester Cacek.
Inwestor na wspomnienie o posiedzeniach wydziału dyscypliny PZPN, m.in. z 16 stycznia (wtedy Widzew zdegradowano), wyraźnie się unosi.
- Wyobraża sobie pan, że można protokołować tylko część rozprawy. Oficjalnie i do protokołu mówić jedno, a po odesłaniu protokolanta tłumaczyć coś zupełnie innego - opowiada w "PB" Sylwester Cacek. Widzew podobno usłyszał. że szef dyscypliny PZPN Michał Tomczak i jego szeryfowie muszą tak z łodzianami postąpić, bo inaczej media by ich zjadły na śniadanie.
Zaznacza też, że - statut PZPN to równie lakoniczny dokument, jak obowiązujący wzór profesjonalnego kontraktu piłkarskiego. Nie ma w nim słowa o zakazywaniu nie tylko korupcji, lecz nawet dopingu.
Cacek każe podkreślić dużymi literami, że jemu nie idzie o wymiganie się Widzewa od kar, ale o przejrzystość w PZPN. Nawet gdyby miało dojść do stworzenia precedensu.
- Widzew i ja będziemy walczyli. Aż do skutku. To znaczy do momentu, gdy w PZPN zapanuje ład korporacyjny. Będzie na przykład wiadomo, jakie są kary za poszczególne przewinienia. Dla przykładu Podbeskidzie za podobne zarzuty co Widzew dostało ledwie minus 6 punktów. Będzie też jasne, że organy dyscyplinarne PZPN dają gwarancję procesową obwinionemu, że jego sytuacja procesowa nie pogorszy się na skutek jego własnego odwołania, jeśli nie został jednocześnie wniesiony środek odwoławczy na jego niekorzyść. A to tylko niektóre z moich celów - przyznaje Sylwester Cacek.
Widzew już złożył odwołanie do Trybunału Arbitrażowego ds. sportu przy Polskim Komitecie Olimpijskim, potem w kolejce stoi Sąd Najwyższy. Gdyby i to nie poskutkowało Widzew będzie się odwoływać także do Trybunału Europejskiego.
a tu tylko zdanko wypowiedzi Bońka:
Widzew powinien skoncentrować się na tym, żeby jak najlepiej grać wiosną, bo sprawę kary degradacji uda się, moim zdaniem, odkręcić w instancjach odwoławczych" - twierdzi Boniek.
coraz pewniejsze wypowiedzi władz Widzewa, jak widac nie bezpodstawne, szkoda ze niektorzy skazali nas juz na 3 lige
o jeszcze cos
Zdegradowane do drugiej ligi przez Wydział Dyscypliny PZPN Widzew i Zagłębie mogą jednak uniknąć kary!
Obradujące w Warszawie Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Statutowe PZPN bez głosu sprzeciwu zobowiązało zarząd do zwołania nadzwyczajnego zjazdu poświęconego problemowi korupcji w polskiej piłce.
Jego najważniejszym punktem będzie głosowanie nad uchwałą, w której ma znaleźć się zapis o zawieszaniu na 10 lat kary degradacji za przypadki korupcji przed 30 czerwca 2007 roku. Inne kary byłyby nadal orzekane i wykonywane, jednak wyroki byłyby prawomocne po orzeczeniu Trybunału Arbitrażowego przy PKOl.
Jeśli uchwała zostałaby zatwierdzona w takim kształcie, w praktyce oznaczałoby to, że w przypadku zajęcia przez Widzew miejsca nad strefą spadkową w przyszłym sezonie klub nadal występowałby w ekstraklasie, zaczynając rozgrywki z sześcioma ujemnymi punktami i karą finansową (35 tys. zł).
Pod wnioskiem podpisali się prezesi 13 klubów Orange Ekstraklasy. Do poparcia propozycji klubów głośno wzywali właściciel Widzewa Sylwester Cacek i Robert Pietryszyn, prezes drugiego zdegradowanego klubu - Zagłębia Lubin.
|
Prasówki
|
[Kielce] Czy PKS wyłudzał pieniądze?
Marcin Sztandera http://www.gazeta.pl/kielce
Policja i prokuratura badają, czy kielecki PKS chciał wyłudzić 64 tysiące złotych dofinansowania do biletów ulgowych. To nie jedyne śledztwo w sprawie kieleckiego przewoźnika. Zawiadomienie w sprawie nieprawidłowości przy dofinansowaniu biletów ulgowych urząd marszałkowski złożył w październiku ubiegłego roku. - Zakwestionowano sprawozdanie PKS Kielce, które złożono do urzędu marszałkowskiego w związku z dopłatami do biletów ulgowych za czerwiec 2006 - mówi prokurator Katarzyna Włodarczyk-Zaczek z Prokuratury Kielce-Wschód. Takie sprawozdanie jest składane co miesiąc przez przewoźników i na jego podstawie marszałek zwraca różnicę pomiędzy ceną biletów ulgowych i normalnych. - W sprawozdaniu, które wpłynęło w lipcu, były pozycje, które zdaniem urzędu marszałkowskiego nie powinny być wykazane. Chodzi o około 64 tysiące złotych - mówi prokurator Włodarczyk-Zaczek. Nieoficjalnie wiadomo, że urząd marszałkowski tej kwoty nie przelał na konto PKS, a po analizie dokumentów zdecydował się na zgłoszenie sprawy prokuraturze. - Jest za wcześnie, żeby mówić o szczegółach. Nie wiem, jak się ta sprawa skończy, a nie chcę nikogo oskarżać - twierdzi Wiesław Młynarczyk, dyrektor Departamentu Infrastruktury Świętokrzyskiego Urzędu Marszałkowskiego.
Prokuratura podkreśla, że postępowanie jest ciągle w sprawie. - Zostało do przesłuchania jeszcze kilku świadków. Na tym etapie nie potrafię odpowiedzieć, czy zakończy się postawieniem zarzutów. Pod uwagę bierzemy artykuł 303 paragraf 1 kodeksu karnego - mówi prokurator Włodarczyk-Zaczek.
Wynika z niego, że kto wyrządza szkodę majątkową "przez nieprowadzenie dokumentacji działalności gospodarczej albo prowadzenie jej w sposób nierzetelny lub niezgodny z prawdą, w szczególności niszcząc, usuwając, ukrywając, przerabiając lub podrabiając dokumenty dotyczące tej działalności, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3".
Nieoficjalnie wiemy, że do sprawozdania nie dołączono formalnej zgody na kursy gminne. Zabrakło dokumentów m.in. ze Strawczyna i Kielc, na terenie których PKS dowozi dzieci do szkół. - Ale równocześnie były dołączone rozkłady jazdy z pieczątkami gmin. Więc gminy tak naprawdę zgadzały się na obsługę tych połączeń. W przypadku Kielc nie było również rozkładów jazdy. To prawdopodobnie niedopatrzenie, które można było szybko wyjaśnić. Ale to pokazuje, jak poprzednie władze PKS traktowały firmę. Przecież z tego powodu zamiast około 100 tys. dofinansowania było o kilkadziesiąt tysięcy mniej - mówi nasz informator.
Grzegorz Kowalczyk, od niedawna prezes zarządu PKS, nie chce komentować sprawy. - To dotyczy wydarzeń, do których doszło kilka miesięcy przed moją kadencją. Prokuratura już mnie przesłuchiwała i przedstawiłem dokumenty, których ode mnie wymagano - mówi Kowalczyk.
Krzysztof Musiał, były prezes PKS, twierdzi, że o sprawie dowiedział się dopiero we wrześniu i nie zna szczegółów. On też już zeznawał w prokuraturze. - Sprawozdaniami zajmowali się moi podwładni. To jedno sporne złożono w czasie, gdy mnie odwołano z funkcji prezesa [15 lipca 2006 roku - przyp. red.]. Potem już nie miałem dostępu do dokumentów - mówi Musiał. Zaskoczony jest jednak, że urząd marszałkowski złożył zawiadomienie do prokuratury. - Przecież za wcześniejsze miesiące składaliśmy podobne sprawozdania według tego samego wzoru. Sprawdzali je i nie mieli wątpliwości. Możliwe, że teraz ktoś popełnił błąd, ale to przecież też można było wyjaśnić już w lipcu - argumentuje Musiał.
To nie jedyna sprawa związana z kieleckim PKS. Kolejną bada komenda wojewódzka policji. Tym razem nie chodzi już o bilety, ale zakup autobusów. - To postępowanie sprawdzające, na bardzo wczesnym etapie i trudno mówić o szczegółach - mówi Krzysztof Skorek z biura prasowego komendy wojewódzkiej.
|
3 razy nie dla władz Lubyczy
|
Z nieskrywaną satysfakcją pragnę poinformować szanownych czytelników, że walka z niekompetencją Wójta SJ, dotyczącą wymierzania podatku od nieruchomości zakończyła się pełnym sukcesem. Samorządowe Kolegium Odwoławcze (SKO) w Zamościu, do którego odwołali się (za moją namową) skrzywdzeni przez Wójta podatnicy uchyliło w całości wszystkie zaskarżone decyzje ustalające „łączny wymiar podatku” od nieruchomości. Swego czasu pisałem o tym szczegółowo na forum, a nawet opublikowałem opracowany przez siebie wzór odwołania. W uzasadnieniu Decyzji SKO można przeczytać, że organ odwoławczy uznał za trafne wszystkie zarzuty stawiane Wójtowi. Skład orzekający SKO potwierdził, że organ podatkowy, czyli Wójt, naruszył szereg artykułów ustaw, na które się powoływał oraz uznał zarzut braku uzasadnienia decyzji. Według prawników SKO w zaskarżonych decyzjach nie było dosłownie niczego, co byłoby zgodne z prawem. Nawet raty „wymierzonego” podatku zostały ustalone nieprawidłowo. Świadczy to niestety o rażącej niekompetencji Wójta oraz jego współpracowników, a przede wszystkim radcy prawnego zatrudnionego w UG. To zgroza, że każdego dnia jesteśmy narażeni na nieprzewidziane skutki działalności tych osób. Nie mam oczywiście pretensji do pracowników referatu, czy nawet sekretarza (choć tu mam wątpliwości co do jego intencji), bo zdaję sobie sprawę, że oni muszą wykonywać polecenia swojego szefa. Podobno niektórzy nawet przestrzegali wójta przed konsekwencjami tych bezprzykładnych decyzji, ale on butnie twierdził, że nic im do tego, od tego ma radcę, za to mu płaci, a sam nie musi się znać na przepisach. Jednak, jak wynika z powyższych faktów, zarówno Wójt jak i jego radca pozostają z przepisami prawa wyraźnie na bakier. Na szczęście znają się na przepisach (bo muszą) podatnicy, w tym autor postu, formalnie nie będący prawnikiem. Nadmienię, że Wójt po złożeniu odwołań od decyzji podatkowych miał szansę wyjść honorowo z tej głupiej, ale całkowicie zawinionej przez siebie i swoich współpracowników sytuacji. Bowiem zgodnie z przepisami prawa organ podatkowy może uchylić własną decyzję, jeżeli okaże się, że została podjęta w sposób niezgodny z prawem, np. w wyniku błędnej interpretacji przepisów. W odwołaniach powoływaliśmy się właśnie na to, że przy podejmowaniu decyzji o łącznym wymiarze podatku (tzw. domiarze) wójt naruszył w sposób rażący przepisy prawa. Wskazywałem na konkretne przykłady, tj. artykuły stosownych ustaw przestrzegając wójta przed grożącą mu kompromitacją. Niestety w odpowiedzi na to Wójt S.J. okazał nam nie tylko swoją niekompetencję, ale także i arogancję informując nas za pośrednictwem Sekretarza Gminy o tym, że nie widzi podstaw do zmiany swojej decyzji i kieruje odwołania do SKO w Zamościu. Może i dobrze, że tak się stało, bo mieliśmy okazję ostatecznie się przekonać, z jak niekompetentną i arogancką władzą mamy w UG w Lubyczy do czynienia.
Wszystkim podatników, którzy mieli odwagę odwołać się od decyzji wójta SJ i z nim wygrać składam najserdeczniejsze gratuluje.
Ale to jeszcze nie koniec sprawy. Pozostaje bowiem kwestia tych podatników, którym zabrało odwagi lub nie zdążyli złożyć w terminie odwołań. Z tego co mi wiadomo, wójt wysłał już do tych osób upomnienia wzywające do zapłacenia wymierzonego niezgodnie z prawem podatku. Wprawdzie formalnie te decyzje są ważne, bo nie zostały uchylone, ale czy w sytuacji kompromitującej porażki polityki podatkowej wójta SJ, żądanie od podatników dodatkowego haraczu jest etyczne i moralne? I jeszcze jedno pytanie. Czy po tych fatalnych w skutkach doświadczeniach z podatkami możemy nadal wierzyć w skuteczność polityki finansowej Wójta SJ? Tym razem dotyczącej realizacji kolejnego kontrowersyjnego pomysłu z obligacjami? Może na te i inne pytania pomoże wójtowi odpowiedzieć Przewodniczący RG, jak dotąd bezkrytycznie popierający całokształt polityki Wójta SJ, w tym także polityki podatkowej. Myślę, że do tematu obligacji jeszcze wrócimy.
Z poważaniem:
Prezes KPW – nazwisko podobno znane już większości mieszkańców gminy
|
Nauka o kosmosie - wątpliwości i kontrowersje
|
Zacznijmy od tego ,że klawisz edycja jest w górnym prawym rogu swojego postu
Chciałem tylko powiedzieć conieco o poniższym cytacie.
Zegary sa cialami i podlegaja takim samym prawom fizyki jak nie-zegary. A wiec, grawitacja, cisnienie, temperatura, wilgotnosc i co tam jeszcze. Co w tym dziwnego, ze na skutek róznych czynników nie trzymaja czasu? Czy sadzisz, ze dylatacja czasu jest tu przyczyna? |
No to teraz załamka z mojej strony! Ok....nie będę niczego zaprzeczał, ani wywodził. Pozwól ,że tylko napiszę to tak. Atomy kwarcu czy cezu mają znaną liczbę drgań w ściśle określonych okresach czasu. Bez względu na warunki - umieszczone w zegarze atomowym będą pokazywać DOKŁADNIE takie wskazania odczytu czasu.
Hmmm. Bez wzgledu na warunki, powiadasz? A jak wsadzisz taki zegar do pieca hutniczego to tez bedzie dzilal bez zarzutu? Jesli tak, to sie poddaje.
Wysyła się je w kosmos na satelicie? I co się okazuje? Czas się różni! Można by przyjąć ,że zadziałała jakaś nieznana siła albo wszystkie wzory matematyczne są pisane ręką Renaty Beger. Albo można też przyjąć poprawkę na dylatacje czasu wywołaną szybkim i ciągłym ruchem w innym polu grawitacyjnym która DOKŁADNIE wyrównuje oba wyniki...Przy czym wzór powstał przed powstaniem zegara atomowego. Wniosek: dylatacja czasu istnieje.
|
Znowu niespodzianka. Ja nie kwestionuje wyliczonych korekt, ja kwestionuje interpretacje.
| Powiedz mi najpierw jak rozumiesz czas. Moze byc wlasnymi slowami. Czy sa to wedlug ciebie mikro-ciala latajace w kosmosie? Ja rozumiem czas w fizyce przede wszystkim jako ruch (pomijajac jego inne wieloznacznosci, w tym kolokwialne). Jesli masz odmienne zdanie - a jakies powinienes miec, bo przeciez nie mozna mówic o dylatacji czasu nie majac pojecia co sie rozumie przez pojecie czas - to zamieniam sie w sluch. |
I tu chyba wreszcie zrozumiałem na czym polega twój problem nr. #1
|
To nie problem. To fakt.
Ciągle definiujesz sobie Czas jako Ruch. Ciało się poruszyło? ---> Był czas Ciało się nie poruszyło? ----> Czasu nie ma Ciała zmieniły wzajemne połozenie? ---> Był czas Położenie ciał zwiększyło się mocno? ---> Upłyneło DUUUŻO czasu.
A teraz powiem Ci ,że z braku informacji innej niż empirycznej na temat czasu przyjęto ,że CZAS JEST RÓŻNICĄ MOMENTÓW.
Wiem wiem...Zaraz mi powiesz ,że "między jednym momentem a drugim musiał dokonać się ruch między ciałami abyśmy ten czas dostrzegli". Uprzedzę cię jednak teraz i powiem ,że nie tędy droga. Aby nie rozpisywać się dalej napiszę tylko przykład różnicy momętów:
Moment A: Stan kwantowy atomu jest zdefiniowany. Gdybyś teraz rzucił monetą wypadłby orzeł. Moment B: Stan kwantowy inny! Wypada reszka.
|
Chocbys nie wiem jak chcial zdefiniowac czas, bez odwolania sie do niego samego nie obedzie sie. Tu nie pomoze zadne obejscie. Czas (czegos) to ruch (czegos). A dlaczego? Bo nie zmierzysz go niczy innym jak ruchem. A ruch czym mozna zmierzyc? Czasem, rzecz jasna. A jak zmierzysz czas pomiedzy dwoma cialami w spoczynku? Odpowiedz sobie sam.
Gdyby naukowcy nie mieli pojęcia o istocie czasu nie określiliby oni najmniejszej jednostki czasowej: jest nią Czas Plancka.
|
To teraz bede w pelni usatysfakcjonowany, jezeli mi wykazesz, ze Czas Plancka nie ma nic wspólnego z ruchem.
| Innym twoim problemem jest: Moje zdanie jest takie, ze ruch nie moze dylatowac. A czemu, tego chyba nie musze wyjasniac. Ale jak bedziesz chcial, to moge. |
Głosisz swoją własną teorię a zaraz potem mówisz "A czemu, tego chyba nie musze wyjasniac". Nie nie musisz mi tego wyjaśniać ,ale to tylko chwyt socjologiczny a nie naukowa rozmowa. Skoro piszesz takie rzeczy to chyba dla pierwszej lepszej osoby czytającej ten temat będzie oczywiste "on zna sie na rzeczy". Ale to tylko moje zdanie....
|
Mam nadzieje. Ja sobie darowalem wyjasnianie, bo musialbym powielac to, na co wczesniej sie powolywalem, a to jest na mojej stronie w czesci poswieconej czasowi. Wystarczylo sie z tym zapoznac. Ot i cale wytlumaczenie - nawiasem mówiac podalem je wyzej (czym mierzymy czas/ruch, i kiedy nie da sie go pomierzyc).
P.S. Nie mam nic przeciwko rozmowie naukowej na kontrowersyjne tematy. Nie podoba mi się jednak twój ton wypowiedzi...Jakby ktoś tutaj usiłował na siłę zakneblować Ci usta.
|
No to skad sie wzial u mnie ten czerwony pasek? Mozesz mi to wyjasnic? Bo wydaje mi sie, ze za rzekome obrazoburstwo.
Ty wiesz prawdę a reszta Cię nigdy nie zrozumie.... To twoja prywatna krucjata w udowodnieniu racji |
Do zrozumienia tego naprawde niewiele potrzeba. Uczen szkoly podstawowej jest w stanie to pojac. P.S. Pewnie nie zdaze dzisiaj odpowiedziec na reszte postów, bo mam jeszcze cos pilnego do zalatwienia. Ale jutro postaram sie odpowiedziec.
---------------------------------------------------------------------- Moją zaletą jest brak wad, a wadą same zalety
|
Stacje odcinka bielańskiego (A-20 Słodowiec - A-23 Młociny)
|

Zielone światło dla metra na Bielanach
Krzysztof Śmietana 11-04-2006 , ostatnia aktualizacja 11-04-2006 00:29
Budowa kolejnych stacji metra - Stare Bielany i Wawrzyszew - wreszcie odblokowana. Skłócona z miastem firma Hydrobudowa 6 niespodziewanie wycofuje z sądu swoje protesty
W poniedziałek firma ogłosiła zaskakującą decyzję: - Nie chcemy, żeby przez nasze odwołania opóźniała się budowa kolejnych stacji - oznajmił rzecznik Hydrobudowy 6 Mateusz Gdowski. Firma i tak już długo blokowała bielański odcinek. Np. budowa stacji Słodowiec zacznie się aż z półrocznym poślizgiem - dopiero niedawno sąd odrzucił protest Hydrobudowy. Jej skargą w sprawie kolejnych przystanków - Stare Bielany i Wawrzyszew - sędziowie mieli się zająć się 21 kwietnia. Czyżby Hydrobudowa wycofała protest, bo bała się kolejnej, już piątej przegranej? - Nasi prawnicy popełniali błędy, ale ciągle uważamy, że mieliśmy rację. Np. stację Słodowiec zwycięskie konsorcjum chce zbudować za cenę dumpingową. Te obawy już się potwierdzają, bo zaczyna się już mówić o aneksie, który miałby zwiększyć koszty - mówi Mateusz Gdowski.
Mirosław Kochalski, komisarz Warszawy, od "Gazety" dowiedział się, że Hydrobudowa 6 wycofa protesty. - Byłbym uradowany, gdyby rzeczywiście tak się stało. Nie uwierzę jednak, dopóki nie zobaczę tego na piśmie - stwierdził. Jednocześnie odrzucił zarzut Hydrobudowy o to, że miasto już dogaduje się na temat podwyższenia kosztów budowy stacji na Bielanach. Nie wykluczył za to, że budowa może potrwać dłużej, niż zapowiadano. - Ale tylko wtedy, gdy pojawi się poważna przeszkoda podziemna - dodał.
Teraz ul. Kasprowicza zamieni się w ogromny plac budowy. W kwietniu powinna się zacząć budowa stacji Słodowiec między ul. Żeromskiego a Duracza. Umowę na jej budowę w zeszłym tygodniu Metro Warszawskie podpisało z konsorcjum firm górniczych PRG Metro i PeBeKa. Kolejne stacje - Stare Bielany (od skrzyżowania z al. Zjednoczenia do Płatniczej) i Wawrzyszew (koło giełdy na Wolumenie) zbuduje zaś Warbud. W tym przypadku kontrakty musi jeszcze skontrolować Urząd Zamówień Publicznych. W Metrze spodziewają się, że roboty zaczną się tu w maju lub czerwcu. Mają być prowadzone w pasie między jezdniami ul. Kasprowicza. Niestety, pod topór pójdą rosnące tam drzewa. Metro dostało już wszelkie pozwolenia na wycinkę. Budowa tych trzech stacji ma się skończyć we wrześniu przyszłego roku.
Mieszkańcy Bielan czekają jeszcze na decyzję w sprawie ostatniej stacji - Młociny pod Hutą Warszawa. Wprawdzie Hydrobudowa 6 wycofała protest także w sprawie tej inwestycji, ale jest jeszcze odwołanie Warbudu (sąd ma się nim zająć w maju). - Mamy nadzieję, że wzorem Hydrobudowy firma wycofa swoją skargę. Będziemy ich do tego namawiać - mówią w Metrze Warszawskim. Przedstawiciele Warbudu mówią, że rozważą tę propozycję.
|
|
Tajemniczy Kuźmiński
|
Startujący do Sejmu polityk PO zarzucił fałszerstwo rolnikowi z Pyrzyc. Sąd chłopa uniewinnił, a zeznania kandydata uznał za niewiarygodne.
- Nie mam sobie nic do zarzucenia - mówi Wojciech Kuźmiński.
Tymczasem rolnik, 24-letni Dawid H., popadł w kłopoty finansowe. Teraz czeka na zwrot pieniędzy, które stracił w wyniku oskarżenia. O sprawie po raz pierwszy napisaliśmy w połowie 2005 r. H. od początku nie przyznawał się do winy.
35-letni Kuźmiński startuje do Sejmu w Szczecinie z wysokiego 6 miejsca. Ma szansę zostać posłem (liderzy PO liczą nawet na siedem mandatów). Do tej pory nie był szerzej znany. Od kwietnia jest dyrektorem Wydziału Rolnictwa i Ochrony Środowiska w urzędzie marszałkowskim w Szczecinie. Wykłada też na Uniwersytecie Szczecińskim. Ma tytuł doktora. Przez dwa lata był wiceprzewodniczącym rady powiatu pyrzyckiego.
Historia pewnego podpisu
Sprawa jego kontrowersyjnego zachowania zaczęła się w 2004 r. Kuźmiński był wtedy administratorem gruntów Agencji Nieruchomości Rolnych w Pyrzycach. Zajmował się m.in. sprzedażą i dzierżawą państwowej ziemi.
W połowie 2004 r. prokuratura w Pyrzycach oskarżyła rolnika Dawida H. z Pyrzyc o próbę wyłudzenia dotacji unijnych. Głównym dowodem były zeznania Kuźmińskiego. Twierdził, że pieczątka i jego podpis na dokumencie niezbędnym do otrzymania dotacji są sfałszowane. Dokument przedstawił w urzędzie Daniel H. Rolnik zamiast dotacji trafił na ławę sądową.
Grafolog: to autentyczny podpis
Większość procesów o wyłudzenie dotacji unijnych kończy się na trzech, czterech rozprawach. W przypadku Daniela H. było ich trzynaście. Z każdą następną sąd miał coraz więcej wątpliwości co do winy rolnika. Powoływano kolejnych biegłych grafologów. Większość opinii była niekorzystna dla Kuźmińskiego.
- Nieczytelny podpis w formie parafy (...) jest autentycznym wzorem podpisu Wojciecha Kuźmińskiego, co oznacza, że ten zakwestionowany podpis Wojciech Kuźmiński własnoręcznie nakreślił - ustalił biegły Bogdan M. z Pracowni Ekspertyz Kryminalistycznych w Słupsku.
Sąd: świadek kręci
W wyroku uniewinniającym rolnika sąd nie zostawił suchej nitki na zeznaniach Kuźmińskiego. Podkreślił, że były podstawą aktu oskarżenia.
- Decydujące znaczenie dla osądu niniejszej sprawy ma ocena wiarygodności zeznań Kuźmińskiego. Są one wykrętne i nie znajdują potwierdzenia w pozostałym materiale dowodowym - napisała w uzasadnieniu wyroku sędzia Helena Koziak.
I jeszcze jeden cytat z wyroku: - Zeznaniom Wojciecha Kuźmińskiego, w których twierdzi, że nie podpisywał protokołu (...) nie można dać wiary.
Prokuratura nie odwołała się od wyroku.
Dobry humor kandydata
W rozmowie z "Głosem" Kuźmiński zapewnił, że nie ma sobie nic do zarzucenia. Twierdzi, że od początku nie miał pewności, czy to był jego podpis.
- Występowałem w tej sprawie jako świadek. Nie wiem nawet, jak się skończyła. Moje zeznania mogły wyglądać na wykrętne, bo nie pamiętałem, abym taką umowę podpisywał. Moi pracownicy też nie pamiętali. Gdybym zrobił coś złego, to odpowiadałbym za fałszywe zeznania. A nic takiego się nie stało - powiedział. Prokurator, która oskarżała rolnika nie pracuje już w Pyrzycach. Jej zwierzchnik słabo pamięta sprawę.
- Z tego co pamięta prokurator rejonowy, nie było wtedy podstaw do stawiania zarzutów świadkowi o fałszywe zeznania - mówi prok. Małgorzata Wojciechowicz z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.
Mariusz Parkitny ( gs24.pl )
|
Trybunał hańby
|
Do wszystkich, którzy tego nie rozumieją, skołowani przez tłum złodziei krzyczących "łapać złodzieja":
PZPN działa i podejmuje decyzje w oparciu o swój statut! Rozwiązuje on m. in. kwestie takie jak kary za korupcję - to jest prawo, którym kierował się PZPN (a raczej którym się nie kierował a powinien...) w postępowaniu dyscyplinarnym wobec klubów. PZPN nie jest organizacją prywatną i nie może postępować wobec klubów według własnego widzimisię działaczy. Kluby są CZŁONKAMI PZPN i wszystkie powinny być równe wobec związku - czytaj - w stosunku do klubów PZPN powinien wydawać wyroki w oparciu o swoje wewnętrzne prawo - czyli właśnie statut. Odwołanie do Trybunału Arbitrażowego przy PKOl to normalna droga w przypadku sporu klubu ze swoim związkiem, ale Trybunał podejmuje decyzję w oparciu o PRZEPISY WEWNĘTRZNE PZPN! I uznał, że komisje związku, które ukarały Widzew i Zagłębie działały wbrew swoim własnym przepisom.
Wszelkie bajania o zastosowaniu "polskiego prawa" w opozycji do prawa FIFA, którym się ponoć posługuje PZPN to bajania niezorientowanych ludzi. Po prostu taki był statut PZPN... Sąd Najwyższy do którego chce się odwołać PZPN też podejmie decyzję w oparciu o ten domument, co oznacza, że PZPN nie ma szans na kasację wyroku.
Kto za to ponosi winę? Najłatwiej opluć kluby...
Tylko, czy naprawdę kibice wiedzą, o co chodziło w przypadku Widzewa? W przeciwieństwie do innych klubów, w których w proces korupcyjny było zaangażowanych wiele osób i które robiły to w sposób zorganizowany, w Widzewie korumpował tylko jeden człowiek - Wojciech Sz. - udziałowiec, przez krótki okres również w zarządzie klubu, bez wiedzy innych ludzi (prokuratura nikomu innemu z Widzewa nie postawiła żadnych zarzutów). Nie było to żadne zorganizowane działanie - w zeznaniach mówił, że po tym jak dał raz był wręcz szantażowany przez sędziów, którzy np. do przerwy dyktowali rzut karny przeciw Widzewowi jak nie chciał płacić. Zarzuty wobec Sz. dotyczyły tylko jednego sezonu w II lidze, w którym Widzew nie uzyskał w końcu awansu (odpadł w barażach o I ligę). Awans został wywalczony na boisku w czysty sposób w następnym sezonie (odpada argument stosowany wobec innych - o naprawieniu zła w postaci awansu będącego wynikiem korupcji).
Proces Widzewa prowadzony był w sposób niesamowicie nierzetelny - przedstawiciele klubu otrzymali od PZPN dokumenty do których mieli się ustosunkować na godzinę przed rozprawą. Już przed rozprawą członkowie komisji w mediach ferowali wyrok. Argumenty przedstawiane przez Widzew na swoją obronę nie były odrzucane - one były po prostu ignorowane przez "sędziów" z PZPN i w ogóle nie rozpatrywane. Pomimo, iż w świetle ówczesnych przepisów PZPN sprawa się przedawniła Widzew uznawał winę Sz. i chciał dobrowolnie poddać się karze - oczywiście bez degradacji. Miała to jednak być dotkliwa kara finansowa - znacznie wyższa niż zwykle orzekane w PZPN oraz ujemne punkty. Karę jednak PZPN wymierzył Widzewowi wyższą niż w przypadku niektórych klubów idących "w zaparte" i nie przyznających się do winy.
Można też dodać, że natychmiast po ujawnieniu afery zarząd Widzewa (nowy zarząd, który nic wspólnego z Sz. nie miał - w międzyczasie udziały w klubie zakupił p. Cacek) wdrożył wiele instrumentów antykorupcyjnych (m. in. działaczom, pracownikom i piłkarzom Widzewa grożą bardzo wysokie umowne kary za ujawnione przypadki korupcji, również z przeszłości) - i w tej chwili jest stawiany przez Transparency International za wzór takich rozwiązań. Nie było to jednak żadna okolicznością łagodzącą dla PZPN - mimo, ze przecież przede wszystkim powinno chodzić o ZAPOBIEGANIE korupcji, a nie karanie tych nielicznych frajerów, którzy dali się przyłapać (jeżeli ktoś myśli, że w korupcji brało udział tylko tych 10 klubów, którym PZPN wytoczył proces - gratuluję dobrego samopoczucia, szacunki mówią nawet o 90% klubów zamieszanych w proceder we wszystkich ligach).
Trybunał Arbitrażowy nie może kierować się w podejmowaniu "dobrem kibiców". On ma rostrzygnąć spór między klubem a jego związkiem w oparciu o konkretne przepisy - nie rozumiem więc zupełnie opluwania Trybunału. Jedynym winnym w tej całej sytuacji jest PZPN, który nie potrafił uporządkować swoich przepisów i odpowiednio wcześnie (niezwłocznie po ujawnieniu afery Dziurowicza) wprowadzić przepisów o nieprzedawnianiu się korupcji oraz wydawać wyroki w oparciu o swój statut i w sposób adekwatny do winy, a nie całkowicie arbitralny.
Jako ciekawostkę tylko dodam - w aspekcie "walki z korupcją", że wniosek udziałowca Widzewa p. Cacka, żeby wprowadzić b. wysokie kary finansowe (po 300 tys. euro) dla osób zaangażowanych w działalność PZPN którym udowodni się korupcję dostał na zjeździe PZPN... 27% głosów... Kto więc jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem.
A co do innej decyzji Trybunału w sprawie Arki - gdzieś czytałem, że po prostu w momencie jak PZPN podjął w stosunku do niej kroki dyscyplinarne nie minęły dwa lata od ostatniego przypadku korupcji i sprawa się po prostu nie przedawniła...
|
NAJKORZYSTNIEJSZA OFERTA
|
Wyrok Zespołu Arbitrów - Urząd Zamówień Publicznych z dnia 7 czerwca 2006 r. UZP/ZO/0-1608/06
Zamawiający naruszył art. 29 ust. 1 Pzp, zgodnie z treścią którego przedmiot zamówienia opisuje się w sposób jednoznaczny i wyczerpujący. W przygotowanej przez Zamawiającego SIWZ nie podano, czy żądane podzespoły do konserwacji kserokopiarek i risografu mają być nowe czy też Zamawiający dopuszcza zaoferowanie części używanych bądź regenerowanych. Ponadto SIWZ nie określa, jaki jest przewidywany czasokres na wymianę bądź naprawę poszczególnych części. Braki w SIWZ w powyższym zakresie uniemożliwiają Zamawiającemu ustalenie, która ze złożonych ofert jest ofertą najkorzystniejszą w rozumieniu art. 2 pkt 5 Pzp. Ocena taka wymagałaby bowiem w szczególności znajomości nie tylko zaoferowanej przez wykonawcę ceny roboczogodziny, ale również długości czasu przeznaczonego na naprawę poszczególnych podzespołów.
Uzasadnienie Zamawiający - Miasto K. ogłosił przetarg nieograniczony na naprawę i konserwację kserokopiarek i risografu.
W dniu 9 maja 2006 r. Zamawiający poinformował Odwołującego - Przedsiębiorstwo Handlowo-Usługowe V. Sp. z o.o. w K. o odrzuceniu jego oferty i wyborze oferty K. Sp. z o.o. Oddział w K.
Czynność ta została oprotestowana przez Odwołującego w dniu 15 maja 2006 r. W proteście Odwołujący zarzucił naruszenie przepisów art. 89 ust. 1 pkt 3 i art. 91 ust. 1 ustawy Prawo zamówień publicznych oraz wniósł o ponowny wybór ofert przy uwzględnieniu oferty Odwołującego. W uzasadnieniu protestu Odwołujący wskazał, że skalkulowanie stawki roboczogodziny na poziomie 950 zł netto nie może być traktowane jako czyn nieuczciwej konkurencji, bowiem nie zachodzą przesłanki określone w art. 3 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.
Pismem z dnia 16 maja 2006 r. doręczonym Odwołującemu w dniu 19 maja 2006 r. Zamawiający oddalił protest uznając, że złożenie oferty przez Odwołującego stanowi czyn nieuczciwej konkurencji.
Od rozstrzygnięcia protestu Odwołujący pismem z dnia 23 maja 2006 r. złożył odwołanie do Prezesa UZP. W odwołaniu podtrzymał zarzuty i twierdzenia wskazane w proteście.
Zespół Arbitrów ustalił i zważył, co następuje:
W ocenie Zespołu Arbitrów w niniejszej sprawie zastosowanie ma art. 191 ust. 3 ustawy Prawo zamówień publicznych, który dopuszcza możliwość unieważnienia postępowania o udzielenie zamówienia z urzędu, jeżeli zachodzą okoliczności skutkujące unieważnieniem postępowania.
Analiza dokumentacji postępowania dotyczącego przedmiotowego zamówienia wskazuje, że postępowanie obarczone jest szeregiem wad, które uniemożliwiają zawarcie ważnej umowy w sprawie zamówienia publicznego (art. 93 ust. 1 pkt 7 Pzp). W szczególności wskazać należy na naruszenie art. 29 ust. 1 Pzp, zgodnie z treścią którego przedmiot zamówienia opisuje się w sposób jednoznaczny i wyczerpujący. W przygotowanej przez Zamawiającego SIWZ nie podano, czy żądane podzespoły do konserwacji kserokopiarek i risografu mają być nowe czy też Zamawiający dopuszcza zaoferowanie części używanych bądź regenerowanych. Ponadto SIWZ nie określa, jaki jest przewidywany czasokres na wymianę bądź naprawę poszczególnych części. Braki w SIWZ w powyższym zakresie uniemożliwiają Zamawiającemu ustalenie, która ze złożonych ofert jest ofertą najkorzystniejszą w rozumieniu art. 2 pkt 5 Pzp. Ocena taka wymagałaby bowiem w szczególności znajomości nie tylko zaoferowanej przez wykonawcę ceny roboczogodziny, ale również długości czasu przeznaczonego na naprawę poszczególnych podzespołów.
Ponadto w związku ze znaczną rozbieżnością cen pomiędzy poszczególnymi ofertami, Zamawiający powinien również sprawdzić, czy oferty nie zawierają rażąco niskich cen (art. 90 ust. 1 Pzp).
W ocenie Zespołu Arbitrów poważne wątpliwości budzi również § 8 wzoru umowy stanowiącej załącznik nr 5 do SIWZ. Zapis taki należy uznać za rozszerzenie przedmiotu zamówienia w stosunku do zakresu wskazanego w SIWZ.
Biorąc powyższe pod uwagę powyższe należało orzec jak w sentencji.
O kosztach orzeczono stosownie do wyniku sprawy na podstawie art. 191 ust. 5 i 6 ustawy Prawo zamówień publicznych
|
| |
|
|