Widzisz wypowiedzi wyszukane dla zapytania: Wywiad z Janem Kochanowskim
Wiadomość
  Byłam dzisiaj na zakupach...
Jan Kochanowski pisał, że
"Taką przypowieść sobie Polak kupi,
że i przed szkodą i po szkodzie głupi".

Cytat z bardzo dobrego wywiadu, nie na temat śniegu:
serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,3134900.html
 
  Analizy i interpretacje porównawcze
Analizy i interpretacje porównawcze
83.15.153.174/lopata/P_aip_sw.htm
Oczekiwane i nieoczekiwane spotkanie ze śmiercią (Rozmowa Mistrza
Polikarpa ze Śmiercią i Wywiad Mirona Białoszewskiego).
Nad lustrem wody (Nad wodą wielką i czystą Adama Mickiewicza i
Odbicia Czesława Miłosza).Poeci do polityków (Pieśń XIV Wy
którzy ... Jana Kochanowskiego i Do polityka Czesława Miłosza).
Poetyka pustego miejsca (Tren VIII Jana Kochanowskego i Kot w
pustym mieszkaniu Wisławy Szymborskiej).
W lustrze i na fotografii (Pan Cogito ogląda w lustrze swoją twarz
Zbigniewa Herberta i Fotografia tłumu Wisławy Szymborskiej).
Poezja o ciepieniu (Przesłuchanie Anioła Zbigiewa Herberta i Który
skrzywdziłeś Czesława Miłosza).
Odbicia Czesława Miłosza
Analiza i interpretacja porównawcza Nad wodą wielką i czystą Adama
Mickiewicza i Odbicia Czesława Miłosza
83.15.153.174/lopata/P_aip_NwodMic_OdbMil.htm
  Uniwersytet Świętokrzyski im. Jana Kochanowskiego.
Uniwersytet Świętokrzyski im. Jana Kochanowskiego.
Właśnie oglądałem na TVP3 Kielce wywiad z Lechem Kaczyńskim który obiecał że
w roku akademickiem 2008/2009 powstanie w Kielcach uniwersytet.
Trzymamy za słowo panie Prezydencie. Może Ala wreszcie doczeka chwili kiedy
na anglistyce będzie można zrobić magistra.
  Dr Kochanowski jak kiszona kapusta.
W końcu będziemy mieć Rzecznika Praw Obywatelskich
a nie Rzecznika Praw Przestępców!!!

Fragment wywiadu u Olejnik w Zetce:
Monika Olejnik: Ja pytam tylko dlatego, panie doktorze, bo pan się powoływał na
autorytet Jana Pawła II, stąd moje pytanie aż tak daleko poszło. Chciałam się
od pana dowiedzieć, czy gdyby ktoś zrobił krzywdę komuś z pana rodziny, gdyby
ktoś zastrzelił kogoś z pana rodziny, czy pan by zastrzelił mordercę?

Janusz Kochanowski: ... Wie pani... często się nad tym zastanawiam...obawiam
się, że to byłoby możliwe.

całość: media.wp.pl/kat,4892,wid,8109210,wiadomosc.html?ticaid=4fb7
 
  Dr Kochanowski jak kiszona kapusta.
obces napisał:

> a nie Rzecznika Praw Przestępców!!!
>
> Fragment wywiadu u Olejnik w Zetce:
> Monika Olejnik: Ja pytam tylko dlatego, panie doktorze, bo pan się powoływał
na
>
> autorytet Jana Pawła II, stąd moje pytanie aż tak daleko poszło. Chciałam się
> od pana dowiedzieć, czy gdyby ktoś zrobił krzywdę komuś z pana rodziny, gdyby
> ktoś zastrzelił kogoś z pana rodziny, czy pan by zastrzelił mordercę?
>
> Janusz Kochanowski: ... Wie pani... często się nad tym zastanawiam...obawiam
> się, że to byłoby możliwe.
No jasne, niech żyje samosąd.
Przy okazji - przestępcy to też obywatele czego PiS-owscy zamordyści nie
rozumieją.
  Demokracji szlacheckiej nie było
A może warto czytać lektury ,nie kompromitować się
Podobno Pan Jarosław Kurski autor tego wywiadu jest :
A. dziennikarzem ,a więc ma maturę
B. miał czas ,by się do wywiadu przygotować
Dlaczego więc ten NIEDOUK myli Reja z Kochanowskim !Cytat tak arogancko
przypisany Rejowi pochodzi z Pieśni V O spustoszeniu Podola Jana
Kochanowskiego. Ale może wszystkie osoby o nazwisku KURSKI uważają , że
to ,co mówią to prawda objawiona i jeśli autorstwo jest Kochanowskiego to tym
gorzej dla Kochanowskiego. Jaka gazeta zatrudnia tego ćwierćmózga? Za komuny
by beknął stanowiskiem , bo błędów na poziomie dawniej 1. liceum ,a obecnie
2. gimnazjum ŻADNA szanująca się redakcja nie dopuszczała .Ale teraz mamy
same brukowce!
  Jaki wywiad wydaje włąsnych agentów?
Odyn tak jest ,było i będzie zawsze,że za głupotę rządzących płacą rządzeni!
Nasza ,Polska głupota jest już przysłowiowa! Najpiękniej i najprawdziwiej
napisał to Jan Kochanowski" Mądry Polak po szkodzie,a i inne przysłowie Polak
sobie kupi,że przed szkodą i po szkodzie głupi"! Tak było po nagłośnieniu przez
media Polskiego udziału w wywiezieniu Amerykanów z Iraku w czasie pierwszego
konfliktu z tym krajem!O tym jak to bohaterscy Polacy z rąk okrutnych siepaczy
Saddamowskich wyrwali Amerykańskich szpiegów napisano już chyba wszystko!O
tym ,że przez 6 czy 7 lat po tym wydarzeniu w krajach Arabskich ginęli często -
gęsto w "niewyjaśnionych okolicznościach" Polscy pracownicy ambasad i
konsulatów związani z wywiadem jakoś cicho!O tym ,że było to "pokłosie"
operacji "Samum" też się głośno nie mówiło!
-Pozdrawiam!
  Wybory Guru naszego forum.
widzę, że kampania wyborcza wrze. To ja też startuję!!!!!!!!!! a co tam, Wenus napisała, że się nadaję do parlamentu to widać mam talent, nie?!!

Niniejszym, chciałbym powitać państwa - Jan Kochanowski kłania się w pas! (podobieństwo personaliów do pewnego tyczkarza z przełomu epok późny Gierek/ wczesny John Lennon, jest absolutnie zamierzone)
Lat 65, łysięjący, ale z daleka nie widać, wyprężony młodzieniec, weteran woodstock, konkursu eurowizji i licznych lokalnych imprez taneczno-wokalnych.
Żona Zofia, z domu McCartney, działaczka ruchu wyzwolenia Palestyny i mało znana aktorka teatralna, trójka dorosłych dzieci -
Chico, Harpo i najstarszy Groucho, muzycy w zespole Arka Noego.
Internowany w latach 81-83 za wykonanie wraz z grupą przyjaciół rockowej przeróbki hymnu radzieckiego na przeciwko budynku KC PZPR. W latach 90 znany przede wszystkim jako współtwórca sukcesu Nirvany (specjalista od public relations odpowiedzialny
za wizerunek członków zespołu w mediach młodzieżowych), szeroki, choć niezupełnie zamierzony rozgłos zdobył sobie burzliwym romansem z Ałłą Pługaczową, który jednak ostatecznie zakończył się kiedy Ałła nie zgodziła się na wystąpienie u boku Budki Suflera w koncercie na rzecz dzieci z przedszkola nr5 w Koszalinie.
Obecnie znany producent muzyki rockowej i jazzu, bliski przyjaciel Harrego Pottera i aktywny członek Ruchu na Rzecz Ożywienia Muzycznego w naszym pięknym kraju..

Program:
- żadnych więcej watków-rankingów
- 5 recenzji płyt Elvisa Presleya, to na początek, i jedna recenzja płyty Beatelsów co tydzień
- niższy czas oczekiwania na odświeżenie wątków dla wszystkich uczciwie piszących
- wywiad ze Smoleniem w każdy czwartek między 5.30 a 6.00
- sucha bułka z masłem dla każdego kto zagłosuje na TAK

Forum dla Forumowiczów!!! Pozdrawiam!
  Panika w TVP.Okazuje się nagle że głosowali na PIS
Dla mnie jego zyciorys, broni sie sam
Ukończył Wydział Architektury Politechniki Warszawskiej, później także historię
sztuki na Uniwersytecie Rzymskim oraz
Międzynarodowe Centrum Studiów nad Ochroną i Konserwacją Zabytków w Rzymie.
Wykładał historię kultury i cywilizacji na Politechnice Warszawskiej. Jak sam
podkreśla, nigdy nie należał do żadnej organizacji (nawet do związków zawodowych
łącznie z ZLP), do żadnej koterii, stowarzyszenia czy innego „zbiorowiska
formalnego”.

Debiutował w 1969 roku artykułem o Irlandii w czasach napoleońskich, który
został opublikowany w czasopiśmie „Myśl społeczna”. Trzy lata później w
miesięczniku „Morze” ukazały się jego dwie nowele marynistyczne Spowiedź
galernika oraz Misja korsarza. Pierwsza powieść – Kolebka, nagrodzona w
konkursie z okazji 50-lecia ZLP – trafiła do księgarń w 1974 r. W tym samym roku
został opublikowany zbiór esejów Wyspy zaczarowane. Kolejne publikacje książkowe
to Szuańska ballada (1976), Francuska ścieżka (1976), Empirowy pasjans (1977),
Cesarski poker (1978), Perfidia (1980), Asfaltowy saloon (1980), Szachista
(1980), Flet z mandragory (1981), Frank Lloyd Wright (1982), MW (1984), Łysiak
fiction (1986), Wyspy bezludne (1987), Konkwista (1988), Dobry (1990),
Napoleoniada (1990), Lepszy (1990), Milczące psy (1990), Najlepszy (1992),
Statek (1994), Poczet królów bałwochwalców (1998), Napoleon fortyfikator (1999),
Cena (1999), Stulecie kłamców (2000), Wyspa zaginionych skarbów (2001), Kielich
(2002) oraz Empireum (listopad 2003).

W latach 1997-2000 opublikował osiem tomów Malarstwa białego człowieka. To jedna
z najchętniej kupowanych w Polsce prac z dziedziny historii sztuki.

Temperament publicystyczny i ostre pióro, które przysporzyło mu niemało
przeciwników, ujawnił w licznych tekstach polityczno-społecznych publikowanych
m.in. na łamach „Najwyższego Czasu!”, „Naszej Polski”, „Tygodnika Solidarność” i
czasopism polonijnych. Artykuły Łysiaka i wywiady z nim przeprowadzone zostały
zebrane w sześciu tomach zatytułowanych Łysiak na łamach (1988 – 2001).

Waldemar Łysiak jest właścicielem jednego z najciekawszych prywatnych zbiorów
bibliofilskich w Polsce. W jego kolekcji znajdują się m.in.: jedyny istniejący
pierwodruk Trenów Jana Kochanowskiego, rękopisy wierszy Norwida oraz kilka
tysięcy książek z XV, XVI, XVII, XVIII i XIX wieku w znakomicie zachowanych,
nierzadko unikatowych oprawach.

www.kultura.org.pl/lupa.php?nid=1137
  Czy PiS jest uleczalny?
Federacja Polskich Stowarzyszeń Humanistycznych
Obywatelski rzecznik praw i wolności obywatelskich
Po zaprzysiężeniu przez Sejm do wykonywania obowiązków Rzecznika Praw
Obywatelskich przystąpił dr Janusz Kochanowski - człowiek, który podczas
przesłuchania w klubie Platformy Obywatelskiej zapowiedział, że sprawując
urząd "chce się skupić nie na obronie praw i wolności obywatelskich, ale na
egzekwowaniu obywatelskich obowiązków".

Dr Kochanowski wielokrotnie kwestionował zasadność współczesnego, szerokiego
rozumienia praw człowieka, a w konflikcie pomiędzy nietolerancyjną większością
i dyskryminowaną mniejszością występował przeciwko słabszym i prześladowanym. W
jednym z wywiadów stwierdził na przykład, że prezydent Poznania, wydając zakaz
Parady Równości, powinien "problem postawić otwarcie i powołać się na fakt, że
jest to niezgodne z dobrymi obyczajami".

Zaniepokojenie budzą bliskie związki polityczne dr. Kochanowskiego z rządzącą
partią, której liderzy dali się poznać jako przeciwnicy praw i wolności
obywatelskich. Przywódcy tej formacji dopuszczali się nadużycia władzy,
bezpodstawnie zakazując pokojowej demonstracji, grozili protestującym lekarzom
wcieleniem do wojska, a w przyszłości planują wprowadzenie cenzury obyczajowej
i (sic!) likwidację urzędu rzecznika praw obywatelskich. Istnienia tej
instytucji nie przewiduje opracowany przez PIS projekt nowej konstytucji.

Z powyższych względów przeciwko kandydaturze Dr. Kochanowskiego protestowali
nie tylko obrońcy praw człowieka i członkowie dyskryminowanych grup, ale nawet
jego polityczni przyjaciele z prawej strony sceny politycznej. Jan Maria Rokita
wyraził np. obawę, że "nowy rzecznik podejmie wiele działań, które będą stały w
rażącej sprzeczności z ideą instytucji ombudsmana, co skutkować będzie
skompromitowaniem tego (...) potrzebnego i służącego obywatelom urzędu".
Kojarzony z liberalnym centrum konstytucjonalista, prof. Wiktor Osiatyński
stwierdził natomiast, że za kadencji Kochanowskiego "możemy spodziewać się
zmiany charakteru urzędu Rzecznika Praw Obywatelskich i dewaluacji jego
autorytetu". Naszym zdaniem wybór Kochanowskiego jest pierwszym krokiem do
usunięcia instytucji rzecznika z porządku konstytucyjnego Rzeczypospolitej.

(...)

Federacja Polskich Stowarzyszeń Humanistycznych
  RPO nie lubi praw człowieka
RPO nie lubi praw człowieka

…, nie lubi Karty Praw Podstawowych, nie lubi PO, nie lubi …, nie lubi … jak
każdy WZOROWY ŻOŁNIERZ P(i)C SEKTY Socjotechnika i Populisty BEZ ZASAD.

Przed wyborami w 2005 r. dr he, he, he Kochanowski był co drugi dzień
eksploatowany w TV (szczególnie w TVN 24) jako „ekspert prawny” przy kreacji
PiS-go MATRIXU. W pewnym momencie media się obudziły (znikł z ekranów), ale
RĘKA JUŻ BYŁA W NOCNIKU. SIC!

Wielokrotnie na forum GW opisywałem faladyzację prawa w jego wykonaniu,
mających na celu uczłowieczenie prawicowych oszołków. Np. jak w samych
superlatywach wypowiadał się na temat Przew. Gruszki (chwalił jego
inteligencję i znakomity sposób prowadzenia komisji), wyłuszczał „podstawy
prawne” delegalizacji SLD, tłumaczył „malutkie pomyłeczki" Giertycha i
Wassermana, itd., itd., ….

he, he, he dr Kochanowski z PiS-j fundacji „Ius et Lex” (czy wiecie, że jednym
z jej fundatorów jest sędzia Kryże) został RPO z nadania GENIALNEGO z braci
mniejszych w nagrodę za WIERNOŚĆ (nie załapał się z ramienia PiS do
Parlamentu Europejskiego) & z powodu braku KADR WYŻSZEGO LOTU i DOROBKU.

I ponoć pRezydent „Ius et Lex” he, he, he dr Kochanowskiego z RAPORTU
Macierewicza wyciął.

Cały wywiad towarzysza Terlikowskiego z he, he, he dr: „Karta praw
podstawowych z krainy utopii”
www.rp.pl/artykul/72780.html

więcej o PIENIACZU Kochanowskim: „Byłem konsulem, więc płaćcie”
www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=artykul&id=8531

i PiS UKŁADZIE Kochanowskiego: „Kolega pana kata”
www.nie.com.pl/art5614.htm

= = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = =

„Opowieść zwolenników IV Rzeczypospolitej to polityczny thriller, w części
już przetestowany za rządów Jana Olszewskiego. Może być kontynuowany, jeżeli
jego konstruktorzy zdołają opanować język debaty publicznej, zburzyć
dotychczasową hierarchię społecznych wartości, czyli znieść panowanie w
sferze symbolicznej zwolenników III RP. Trzeba na to trochę czasu. Elity
wyruszyły więc na wojnę.” - Prof. J.Raciborski (11.02.2005)
  Kawiarenka literacka u stóp Mistrza Jana
Kawiarenka literacka u stóp Mistrza Jana
Pieknie, ladnie, ale czy nie jest tak, ze Gazeta Wyborcza nagle rozpływa się
nad zorganizowaną przez Resuese Kawiarenką Literacką pod Kochanowskim teraz,
gdy na stolku siedzi Renata Metzger?
Sledzilem swego czasu to, co zamieszczala Gazeta i NIKT z GW nie zauważył tej
imprezy w ubiegłym roku kiedy dyrektorem był Mariusz Pyrka!

Oczywiscie, Resursa jest teraz łatwa do prowadzenia bez wysiłku bo cały
wysiłek w jej rozkręceniu (remont, wyposażenie włącznie ze zdobywaniem
środków) poniósł poprzedni dyrektor.

Resursa po remoncie (!)wyposażona w studio filmowe (o którym nowa dyrektor
raczyła powiedzeć, że Resursa jako jedyny ośrodek ma takie sudio), magazyn
kulturalny (emitowany w DAMI), miesięcznik RESURSA, strona internetowa
Resursy na której można było obejrzeć filmy z bieżących wydarzeń i imprez
odbywających się w Radomiu, spotkania historyczne o znanych i znaczących
Radomianinach, teatr i wiele innych osiągnięć.

Oddajmy szacunek poprzednikowi. Lepiej nie mowic nic niz przywłaszczac sobie
jego sukcesy. Bo wyglada mi to na radosną jazde na cudzej robocie.

Pamietam, ze przez osiem lat na zadnej imprezie w Resursie nie goscily zalogi
z GW. Mowiac innymi slowy, inicjatywy Resursy byly regularnie przez GW o l e
w a n e. To ze Gazeta olewala RESURSE to nie znaczy ze sie nic nie dzialo!

Teraz zapewne zauwazymy, ze Resursa Obywatelska rozkwitnie na rozowo pod ręką
kolezanki i nikt juz nie powie (bo po co?), ze cykl spotkan zapoczatkowal w
roku ubieglym Mariusz Pyrka.

Ponadto Pani Obecna Dyrektor, w wywiadzie do ECHA (tym z ub. tygodnia)
powiedziala, ze zrobi strone internetowa RESURSY na ktorej beda relacje z
imprez (!?) i ze beda imprezy historyczne ktore przybliza mieszkancom
historie Radomia.

Oj, wyglada mi to na proby przywlaszczyc CALA robote Pyrki. Smutne, ze w ten
sposob pomalutku jej sie to uda.

uuuch... tak sie zdenerwowalem, ze musze zapalić...
  KUKLIŃSKI - winien spocząć na POWĄZKACH !!!!
KUKLIŃSKI spocznie na POWĄZKACH !!!!!
No i stało się dobrze. W dzisiejszej Rzeczpospolitej jest taka wiadomość:

Hołd Kuklińskiemu

"Jeśli komu droga otwarta do nieba, tym, co służą ojczyźnie" - tym cytatem z
Jana Kochanowskiego warszawscy radni rozpoczęli tekst stanowiska, którym
złożyli hołd zmarłemu pułkownikowi Ryszardowi Kuklińskiemu. Jednak nie wszyscy
chcieli mu oddać hołd.

Głos zabrał radny SLD, emerytowany pułkownik wywiadu, Henryk Bosak. - Takim
stanowiskiem dajemy zły przykład dla pokoleń. Jeśli ktoś samowolnie przechodzi
na drugą stronę, wbrew innym oficerom i przysiędze, to nie jest bohaterem -
stwierdził Bosak. - Niezbadana jest jeszcze rola płk. Kuklińskiego. Ja nie
jestem w stanie z czystym sumieniem za tym głosować - zaznaczył radny SLD.
Powołał się na pamięć o bohaterach rodzinnych walczących w powstaniu
styczniowym i wielkopolskim.

- Ja chciałem milczeć. Ale pańska wypowiedź milczeć nie pozwala! - zirytował
się na to prezydent Lech Kaczyński. - Pułkownik Kukliński przyczynił się do
tego, że nie wybuchła wojna, która unicestwiłaby nasz naród! Wyrażenie
wdzięczności za postawę tego człowieka to nasz patriotyczny obowiązek.

Poinformował, że osoby związane z Kuklińskim zwróciły się do miasta o
udostępnienie na cmentarzu wojskowym na Powązkach kwatery na prochy
pułkownika. - Osobiście dałem na to zgodę - powiedział Kaczyński.

Gdy większość radnych na stojąco, burzliwymi oklaskami wyrażała zadowolenie z
przyjęcia stanowiska, Henryk Bosak z dostojną miną wyszedł z sali obrad. IKR

www.rzeczpospolita.pl/dodatki/warszawa_040217/warszawa_a_12.html
Brawo Panie Prezydencie Kaczyński !!!!
  Woźniak ma wizję: Park technologiczny
KRS i więcej
Poczytałem biuletyn Biura Senatorskiego HMW i muszę nieco złagodzić wypowiedź.
Pan Senator podejmuje ważne tematy regionu (np sprzęt dla szpitala).
W programie wyborczym jest wiele punktów dotyczących Gorzowa i co ważne okolic.
Widać próby "pilnowania" tematów. W zasadzie program jest mi bliski.

Być może HMW wkurza ludzi mnogością wizji i podejmowanych tematów dlatego, że
inne osoby, które ubiegały się o mandat na reprezentowanie nas w parlamencie nie
zajmują się sprawami naszego regionu.
Podłączanie się do spraw, które udało się ruszyć to chyba nie jest zarzut
kompletnie nie trafiony - coś w tym jest.
Zarzut o brak skuteczności jest moim zdaniem również zasadny.
Zdenerwuję niektórych, ale warto czegoś od Jędrzejczaka się nauczyć
skuteczności. Pieniacz, złośliwiec itp, ale w czasie pierwszej kadencji parę
spraw ruszył do przodu, miasto się zmienia na +.

Główny konkurent HMW o względy PO-elektoratu Poseł Witold Pahl na swojej
witrynie internetowej zajmuje się głównie sprawami wagi państwowej, pracami
Trybunału Konstytucyjnego oraz informacje o terminie swoich wywiadów w TVP3
Gorzów i Radio Zachód.
22 września jest też mały tekst z żalami władz gmin Lubiszyn i Kłodawa, w lipcu
przedruk z Gazety o powszechnie znanych gierkach Zarządu TVP SA.

Przykro mi, ale moja ocena zaangażowania w życie naszego regionu to 2= (lufa z
dwoma minusami).

Pani Poseł z PIS Elżbieta Rafalska nie ma swojej witryny internetowej, mimo iż
Biuro Poselskie prawdopodobnie dysponuje podobnymi środkami co biura obu Panów z
PO. Być może stwierdziła, że opozycja w Polsce i tak nic nie ma do gadania i to
ja zwolniło od rozliczania się na bieżąco przed swoimi wyborcami.
Obecne zaangażowanie w sprawy naszego regionu (poza sprawami sportu i
blokowaniem lotniska) oceniam na 1= (blisko zera bezwględnego).

Pan Poseł Jan Kochanowski, również jest w opozycji (ale może nie tak twardej).
Witryny nie posiada. Na sld.org itp jest nadal przewodniczącym ;)
"Lubuskie: Kochanowski nadal przewodniczącym Rady Wojewódzkiej Sojuszu
23.04.2007" - tak pokazują google. Niewiele zresztą innego pokazują w temacie
Kochanowski + Gorzów.
Może tylko taki mały temacik:
miasta.gazeta.pl/gorzow/1,36844,5001027.html :)))
Nie oceniam. Zresztą ocenię: po tylu kadencjach to już Poseł Emeryt.

To tyle jeśli chodzi o parlamentarzystów z Gorzowa. Na razie nie oceniam
pozostałych parlamentarzystów z regionu gorzowskiego (z przyległych powiatów).
Do posłów z regionu zielonogórskiego żadnych roszczeń nie mam, dopóki mojemu
miastu nie szkodzą.

Dalej nie wiem komu wpisać PLUSA, za powalczenie o lotnisko w Różankach, to
istotna sprawa (mam nadzieję, że wygrana już definitywnie). Duża sprawa, więc i
plus byłby duży.

POzdrawiam i zadziałajcie z tym KRS-em, zmyjcie tę hańbę, taka Piła nawet KRS
ma. Wstyd Panowie i Panie.
  RPO: ustawa antyaborcyjna niekonstytucyjna
Kim jest dr Kochanowski rzecznikiem praw PiS?
Prezes fundacji Ius et Lex, czyli Sprawiedliwość i Prawo, Janusz Kochanowski. Ksywka Doktor, bo człek bez znaczącego naukowego prawniczego dorobku. Przegrany kandydat na europarlamentarzystę z listy partyjnej Prawa i Sprawiedliwości. Kreowany kiedyś przez usłużne PiSuarowi media jako „bezpartyjny fachowiec”. Człowiek, który podczas przesłuchania w Sejmie zapowiedział, że sprawując urząd chce się skupić nie na obronie praw i wolności obywatelskich, ale na egzekwowaniu obywatelskich obowiązków. Zaniepokojenie budzą bliskie związki polityczne dr. Kochanowskiego z PiS (zwanym w środowiskach PiSuaru „profesorem”), której liderzy dali się poznać jako przeciwnicy praw i swobód obywatelskich.
Dr Kochanowski wielokrotnie kwestionował zasadność współczesnego, szerokiego rozumienia praw człowieka, a w konflikcie pomiędzy nietolerancyjną większością i dyskryminowaną mniejszością występował przeciwko słabszym i prześladowanym. W jednym z wywiadów stwierdził na przykład, że prezydent Poznania, wydając zakaz Parady Równości, powinien problem postawić otwarcie i powołać się na fakt, że jest to niezgodne z dobrymi obyczajami. Z tych względów przeciwko kandydaturze dr. Kochanowskiego protestowali nie tylko obrońcy praw człowieka i członkowie dyskryminowanych grup, ale nawet jego polityczni przyjaciele z prawej strony sceny politycznej.
Jan Maria Rokita wyraził np. obawę, że nowy rzecznik podejmie wiele działań, które będą stały w rażącej sprzeczności z ideą instytucji ombudsmana, co skutkować będzie skompromitowaniem tego potrzebnego i służącego obywatelom urzędu.
Konstytucjonalista prof. Wiktor Osiatyński stwierdził natomiast, że za kadencji Kochanowskiego możemy spodziewać się zmiany charakteru urzędu Rzecznika Praw Obywatelskich i dewaluacji jego autorytetu.
Media pisuarowe wykreowały Kochanowskiego na wybitnego prawnika. Tymczasem 66-letni pracownik Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego – gwiazda tygodnika „Wprost” i ultraprawicowego „Naszego Państwa” – wkrótce przejdzie na emeryturę w stopniu prostego doktora! Po 42 latach pracy naukowej!
Prawdopodobnie to właśnie niespełnienie zawodowe pchnęło dr. Kochanowskiego w objęcia braci Kaczyńskich. Wysługiwanie się Kaczyńskim zapewniło mu miejsce na PiSuarowskiej liście wyborczej do Parlamentu Europejskiego. Dr Kochanowski był cennym okazem w stajni Kaczorów. Stworzona przez niego Fundacja Ius et Lex legitymizuje od strony „naukowej” prawny zamordyzm będący ideologicznym fundamentem programu politycznego bliźniaków.
To bardzo ważne, bowiem w kręgach prawniczych zwolennicy przywrócenia szubienic stanowią znikomą mniejszość, zwłaszcza po tym, jak polski papież potępił karę śmierci.
Na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warszawskiego scharakteryzowano go następująco:
To wygadany, dwulicowy, wyrachowany karierowicz, pozujący na angielskiego dżentelmena. Napisał pracę doktorską na temat „Subiektywnych granic sprawstwa i odpowiedzialności karnej”, w której zaprezentował się jako wyrozumiały zwolennik łagodnego karania, a w czasach rządów Pis był zwolennikiem prawnego zamordyzmu. Dla politycznej kariery.
  Przestępca - Ludwik Dorn, ma zastąpi Marka Jurka?
Przestępca - Ludwik Dorn, ma zastąpi Marka Jurka?
Przestępca - Ludwik Dorn, ma zastąpi Marka Jurka ?

Przecież Ludwik Dorn będąc ministrem sprawiedliwości w 2006 roku dopuścił się
przestępstwa niedopełnienia obowiązku, co jest naruszeniem Art. 231 KK Art.:

§ 1. Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie
dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub
prywatnego,podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 w celu osiągnięcia
korzyści majątkowej lub osobistej, podlega karze pozbawienia wolności od roku
do lat 10.
§ 3. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 działa nieumyślnie i wyrządza
istotną szkodę,podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia
wolności do lat 2.
§ 4. Przepisu § 2 nie stosuje się, jeżeli czyn wyczerpuje znamiona czynu
zabronionego określonego w art. 228

w wyniku, którego to przestępstwa życie straciło 2-óch funkcjonariuszy policji.

Ludwik Dorn będąc ministrem MSWiA wiedział, że policjanci świadomie
wykorzystują służbowy sprzęt do prywatnych celów, co przyznał publicznie w
wywiadzie udzielonym jednej z rozgłośni radiowych.

Wiedząc, że coś takiego ma miejsce, jako minister MSWiA powinien był podjąć
działania dyscyplinarne wobec funkcjonariuszy, a nawet wobec nich powiadomić
prokuraturę, czego nie dokanał, a nawet świadomie tolerował, co doprowadziło
do tragedii.

Osobiście złożyłem doniesienie na Ludwika Dorna do Kinisterstwa
Sprawiedliwości, czyli ministrowi sprawiedliwości - Zbigniewowi Ziobro, oraz
byłemu prokuratorowi krajowemu - Januszowi Kaczmarkowi, które to doniesienie
zostało bez odzewu, co jest kolejnym przestępstwem z tego artykułu.

W 2007 roku złołyłem skargę do Rzecznika Praw Obywatelskich, człowieka braci
aczyńskich - Jana Kochanowskiego, który świadomie i celowo nie podjął żadnego
postępowania w sprawie przeciwko Ludwikow Dornowi i tym samym zatuszować
sprawę przestępstwa popełnionego przez byłego ministra.

Przypominam, że wszyscy trzej:

- Zbigniew Ziobro
- JanuszKaczmarek
- Jan Kochanowski

są płatnymi żołnierzami braci Kaczyńskich, którzy tuszowania przestępstwa
popełnionego przez Ludwika Dorna dopuścili się dla znacznych korzyści
majątkowych, które zapewniają im zajmowane stanowiska, oraz dla osobistych
korzyści, jakie zapewnia im status osoby publicznej zajmującej jedne z
najwyższych stanowisk w państwie.

Waszym krajem dowodzą zwykli przestępcy, którzy dotychczas nie zostali skazani
tylko dlatego, że sami zajmują najwyższe stanowiska w państwie tworząc
przestępczą organizację mafijną, która nawzajem zapewnia im nietykalność.
  Przestępca kandydatem na marszałka Sejmu...
Przestępca kandydatem na marszałka Sejmu...
Przestępca - Ludwik Dorn, ma zostać marszałkiem Sejmu ?
Żart to pryma aprilisowy, czy kolejne kpiny z Kurdupli z uczciwych obywateli RP ?

www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=95&ShowArticleId=42018
Przecież Ludwik Dorn będąc ministrem sprawiedliwości w 2006 roku dopuścił się
przestępstwa niedopełnienia obowiązku, co jest naruszeniem Art. 231 KK Art.:

§ 1. Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie
dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub
prywatnego,podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

§ 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 w celu osiągnięcia
korzyści majątkowej lub osobistej, podlega karze pozbawienia wolności od roku
do lat 10.

§ 3. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 działa nieumyślnie i wyrządza
istotną szkodę,podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia
wolności do lat 2.

§ 4. Przepisu § 2 nie stosuje się, jeżeli czyn wyczerpuje znamiona czynu
zabronionego określonego w art. 228

w wyniku, którego to przestępstwa życie straciło 2-óch funkcjonariuszy policji.

Ludwik Dorn będąc ministrem MSWiA wiedział, że policjanci świadomie
wykorzystują służbowy sprzęt do prywatnych celów, co przyznał publicznie w
wywiadzie udzielonym jednej z rozgłośni radiowych.

Wiedząc, że coś takiego ma miejsce, jako minister MSWiA powinien był podjąć
działania dyscyplinarne wobec funkcjonariuszy, a nawet wobec nich powiadomić
prokuraturę, czego nie dokanał, a nawet świadomie tolerował, co doprowadziło
do tragedii.

Osobiście złożyłem doniesienie na Ludwika Dorna do Ministerstwa
Sprawiedliwości, czyli doniesieni do ministra sprawiedliwości i prokuratora
generalnego - Zbigniewa Ziobro, oraz do byłego prokuratora krajowego -
Januszowa Kaczmarkowa, które to doniesienie zostało bez odzewu, co jest
kolejnym przestępstwem z tego samego artykułu popełnionym przez Zbigniewa Ziobro.

W 2007 roku złołyłem skargę do Rzecznika Praw Obywatelskich, człowieka braci
Kaczyńskich - Jana Kochanowskiego, który świadomie i celowo nie podjął żadnego
postępowania w sprawie przeciwko Ludwikowi Dornowi, ani też ministrowi
sprawiedliwości i tym samym praktycznie wziął udział w tuszowaniu przestępstwa
popełnionego przez byłego ministra.

Przypominam, że wszyscy trzej:

- - ZbigniewZiobro
- - JanuszKaczmarek
- Jan Kochanowski

są płatnymi żołnierzami braci Kaczyńskich, którzy tuszowania przestępstwa
popełnionego przez Ludwika Dorna dopuścili się dla znacznych korzyści
majątkowych, które zapewniają im zajmowane stanowiska, oraz dla osobistych
korzyści, jakie zapewnia im status osoby publicznej zajmującej jedne z
najwyższych stanowisk w państwie, a, to oznacza, że Waszym krajem dowodzą
zwykli przestępcy, którzy dotychczas nie zostali skazani tylko dlatego, że
sami zajmują najwyższe stanowiska w państwie tworząc przestępczą organizację
mafijną, która zapewnia im nietykalność.
  O śląskiej ortografii

Stare damby rzóndzóm po naszymu

W gminie Nędza stoi druga tablica informacyjna z tesktem po śląsku

Górki Śl./powiat raciborski. W Górkach od kilku dni stoi druga już
tablica informacyjna z tekstem sporządzonym po śląsku. Zawiera ona
opis i historię starej alei dębowej, której początki związane są
z przynależnością okolicznych wsi do Zakonu Cystersów w Rudach
w XVIII wieku. Tablica powstała z inicjatywy Henryka Postawki –
miejscowego społecznika-regionalisty, nauczyciela historii
w rybnickim Gimnazjum nr. 4 im. Jana Kochanowskiego i członka
zarządu Tôwarzistwa Piastowaniô Ślónskij Môwy „Danga” –, oraz
rodowitego Górczanina Krzysztofa Gwosdzia – doktora geografii
z Uniwersytetu Jagielońskiego w Krakowie.

Gdy uczniowie kilka lat temu zbierali pomysły, jak spędzić
zbliżające się wakacje, Henrykowi Postawce udało namówić się jednego
ze swoich uczniów, żeby pomógł mu sporządzić dokumentację
przyrodniczą alei, w skład której wchodzi 49 starych dębów.
Projekt miał się przyczynić do uznania ich za pomnik przyrody.
Pomimo że starania te nie odniosły dotąd pożądanego skutku,
zgromadzona dokumentacja nie poszła na marne. Wykorzystano ją przy
sporządzeniu tablic informacyjnych promujących kolejną ciekawostkę
przyrodniczą okolicy. Tablice te stoją od zeszłego tygodnia na obu
końcach alei: z jednej strony tablica z tekstem po polsku, z drugiej
po śląsku.

Jest to już druga inicjatywa wykorzystania śląskiego dialektu
w przestrzeni publicznej gminy Nędza. Pierwszą tablicę wykonaną
w trzech językach – po polsku, niemiecku oraz po śląsku – postawiono
w czerwcu ubiegłego roku. Została na niej przedstawiona legenda
o założeniu Górek przez rycerza Wańka.

W sporządzeniu śląskiego tekstu pomogło Tôwarzistwo Piastowaniô
Ślónskij Môwy „Danga”. „Tym razem uznaliśmy, że wersję śląską należy
umieścić na osobnej tablicy. Albowiem kilkujęzyczne tablice
zawierają zbyt dużo tekstu i są niewygodne w czytaniu” – wyjaśnia
Postawka. Danga podeszła do projektu bardziej profesjonalnie niż
miało to miejsce w przypadku legendy o Wańku sprzed roku. Ustalono,
że język tekstu ma wiernie odzwierciedlać cechy językowe tradycyjnej
gwary Górek. „Oprócz tego chcieliśmy uniknąć niepotrzebnego
uszlachetniania tekstu wyrazami z polskiego języka literackiego”.
Z tych powodów zostały przeprowadzone czasochłonne wywiady terenowe.
W ich trakcie Henryk Postawka oraz Grzegorz Wieczorek z „Dangi”
złożyli wizytę kilku zasiedziałym tu od pokoleń rodzinom. Cennych
uwag dostarczyły im pani Maria Sikora, jej siostra Bronisława Zimoń
oraz pochodząca z Łan pani Marta Weiner.

„Przeprowadzenie takich rozmów w terenie okazało się konieczne,
ponieważ również tutaj tradycyjny śląski dialekt z zatrważającą
prędkością wymiera. Młode pokolenie zupełnie już inaczej mówi po
śląsku niż starsi mieszkańcy wsi. Na naszych oczach śląszczyzna
przestaje być językiem wiejskiego środowiska, przekaz
międzypokoleniowy śląskiego kodu językowego załamuje się” –
komentuje Wieczorek. Przykładem tego może być realizacja polskiego
[ę] w pozycji śródwyrazowej. Postawka stwierdza: „Mnie zawsze się
wydawało, że mówi się tutaj tak jak w sąsiednich wsiach powiatu
rybnickiego: zymby, dymby, rynka. Bardzo się zdziwiłem, albowiem
okazuje się jednak, że starzy mieszkańcy, gdy się ich o to zapytać,
mówią konsekwentnie zamby, damby, ranka. Nie zauważyłem tego
dotychczas, choć mieszkam tutaj już kilka lat”.

Cecha ta łączy Górki z opolską częścią Górnego Śląska. Pozostałe
właściwości są już bardziej „rybnickie”, na przykład bezdźwięczna
wymowa [ę] w wygłosie oraz brak dyftongu [oł] (na przykład: jo
widza; w sąsiedniej Nędzy mówi się już: joł widzã). Powodem takiego
stanu rzeczy jest położenie Górek na samej granicy dwóch powiatów –
rybnickiego oraz raciborskiego.

Do ciekawostek góreckiej śląszczyzny należy również wyjątkowa forma
galyj z nagłosowym [g] (=przecinka w lesie; szeroka droga, aleja). W
innych regionach Śląska mówi się alyj(ô) lub halyj(ô). Oprócz tego
członkowie Dangi przekonali się, że w rodzinach dobrze zachowujących
gwarę dla określenia czynności mówienia używa się tu głównie
czasownika „rzóndzić”, podczas gdy młodsi preferują już „godać”,
ulegając wpływowi śląskiej kultury masowej.

Wszystkie te osobliwości starego języka Górek zostały uwzględnione
w śląskim tekście tablicy, która w zamierzeniu inicjatorów nie ma
być jedynie atrakcją dla turystów, lecz przede wszystkim ma za
zadanie uświadamiać młodemu pokoleniu Górczan tradycyjne cechy
miejscowej gwary i tym samym przyczynić się do jej zachowania.

Pieniądze na tablicę pochodzą z funduszy gminy Nędza. Wystarało się
o nie Stowarzyszenie „Sumina” na Rzecz Odnowy i Rozwoju Górnego
Śląska z siedzibą w sąsiedniej Suminie.

Tôwarzystwo Piastowaniô Ślónskij Môwy „Danga” z siedzibą w Czyszkach
(=Cisek, powiat kozielski) zostało założone w roku 2008 w celu
ochrony i rozwoju tradycyjnej mowy śląskiej. Prezes „Dangi”
dr Józef Kulisz wyjaśnia, dlaczego Danga angażuje się w sprawę
tablic: „Ostatnio wiele się mówi o kodyfikacji dialektu i nadaniu mu
statusu języka regionalnego. Są to działania potrzebne, jednak nie
do końca skuteczne, jeśli nie zostaną poparte inicjatywami
oddolnymi, które dadzą świadectwo temu, że śląski lud pragnie nadal
trwać przy swoim języku i nie chce ulec asymilacji. Jednym z naszych
celów jest zmobilizowanie do działania na miejscu ludzi, którzy
umieją jeszcze dobrze mówić po śląsku. Chcemy ich wiedzę i dobre
wyczucie językowe wykorzystać w trudnym dziele rewitalizacji
śląszczyzny – ich język musi wyjść poza zacisze domowe, śląska
edukacja językowa musi stać się dobrem dostępnym dla każdego
zainteresowanego. Niestety, takich inicjatyw mamy ciągle jeszcze
bardzo mało – to kropla w morzu potrzeb. Obawiamy się, że możemy
przegrać wyścig z czasem”.

„Danga” prosi wszystkie osoby, które chciałyby zainicjować podobne
działania u siebie w miejscu zamieszkania, o kontakt (prezes
dr Józef Kulisz, tel. 609 09 68 86, e-mail: jozef.kulisz@gmail.com).

Więcej informacji o śląskich tablicach w Górkach oraz o alei dębowej
udziela sekretarz „Dangi” Henryk Postawka, tel. 509 608 145, e-mail:
postawka@gmail.com).
  _____________Rychu7 bój się Boga!____________
___________nie ma? wierzysz, że nie ma?
.personalia poszczególnych kadencji Trybunału czy polityczne w
istocie orzecznictwo. Prawo i Sprawiedliwość przegrało więc wniosek
o stwierdzenie niekonstytucyjności powołania sejmowej Komisji
Śledczej ds. nacisków. Trybunał orzekł, że komisja jest
konstytucyjna, mimo że część przepisów regulujących jej pracę już
nie. Ot, taki "cud" orzeczniczy, od którego zdanie odrębne złożyła
część sędziów. "Cud" pokazujący, że meritum sprawy nie tkwi w
prawie, a w zamówieniu politycznym ubranym w skomplikowane
uzasadnienia. W rezultacie ciało to, pod przewodnictwem posła Czumy
z PO, będzie nadal wyszukiwać wszelkie możliwe haki na PiS, bo do
tego prace komisji się sprowadzają. Co innego, gdy PiS utworzył w
Sejmie zeszłej kadencji Komisję Śledczą do spraw prywatyzacji
sektora bankowego. Wtedy, po zaskarżeniu przez PO do TK, strażnicy
ustawy zasadniczej uznali działania Komisji za niekonstytucyjne ze
względu na... zbyt szeroki zakres pracy (w przypadku komisji
naciskowej szeroki zakres pracy nie przeszkadzał), nie dopuścili
także do przesłuchania Leszka Balcerowicza, jako szefa NBP i Komisji
Nadzoru Bankowego, gdyż byłoby to niezgodne z konstytucją. Nie można
przecież ruszać "boga reform", w dodatku mającego w kieszeni
wyblakłą legitymację PZPR. To jest właśnie demokracja, nie to, co w
Stanach, gdzie komisje kongresowe często odnoszą się właśnie
do "spraw szerokich". Wystarczy przywołać prace komisji Izby
Reprezentantów z roku 1912 i Senatu z roku 1933,
które "prześwietlając" tamtejszy system bankowy, doprowadziły do
przesłuchania czołówki amerykańskiej finansjery. Dzięki temu został
ujawniony m.in. mechanizm wykorzystywania pieniędzy z depozytów
klientów do giełdowych spekulacji. Pomogło to Kongresowi przygotować
ustawy, które miały na przyszłość zaradzić patologiom. Na szczęście
dla piewców Polski mafijnej i agenturalnej nie żyjemy za Oceanem, tu
mogą się więc wykpić dziurawym prawem pozwalającym na dowolną
interpretację przepisów.
Trybunał dbający o interesy post-Peerelu (dlaczego - spójrzmy w
niektóre życiorysy) odrzucił bez zbędnych ceregieli, też przy
zdaniach odrębnych, skargę prezydenta Lecha Kaczyńskiego
kwestionującego prawo dopuszczenia byłych żołnierzy Wojskowych Służb
Informacyjnych do obowiązków w Służbie Kontrwywiadu Wojskowego i
Służbie Wywiadu Wojskowego. Zdaniem sędziów, nie doszło do złamania
konstytucji, a jedynie do uchybień, co oznacza, że na straży
bezpieczeństwa państwa będą stać ludzie związani z WSI, których
oficerowie i współpracownicy brali udział w nielegalnym handlu
bronią, byli bohaterami afer gospodarczych, przemycali broń dla
mafii rosyjskiej i międzynarodowych terrorystów. A że od wyroków
wysokiego Trybunału nie ma odwołania, rząd Tuska zatarł już ręce z
radości i oznajmił, że o przyjmowaniu niezweryfikowanych
funkcjonariuszy WSI do służb będzie, być może, decydować nie
komisja, a ich szefowie. To ci weryfikacja! - dokładnie taka sama,
jak ta z przełomu lat 1989-1990, gdy esbecy bez zbędnych ceregieli
byli przyjmowani do "nowej Polski" przez sojusz "styropianowej
lewicy podziemia" Mazowieckiego, Kozłowskiego i Geremka z
komunistami od Kiszczaka. Dziś zamiast "premiera żółwia"
mamy "słoneczko Peru", ale układ pozostał ten sam.
Bez specjalnego echa przeszła inna "niewygodna" dla "elit" skarga
rzecznika praw obywatelskich, prof. Janusza Kochanowskiego na temat
ograniczenia dostępu dziennikarzom i naukowcom do akt IPN poprzez
wymóg posiadania odpowiedniej rekomendacji od odpowiedniego
pracownika naukowego, a w przypadku ludzi mediów - od redaktora
naczelnego bądź wydawcy. Rzecznik uznał to za nieproporcjonalne
ograniczenie dostępu. Trybunał, rzecz jasna, skargę skwapliwie
zakwestionował.
Niezależnie więc od zmian w składzie sędziowskim Trybunał stoi wciąż
na straży status quo III RP, co szczególnie wyszło za rządów PiS.
Nie bez kozery wspominam powyżej o agenturze, gdyż jej ochrona
pokazuje, że Trybunał jest "bezstronny" i "apolityczny" aż do bólu.
Jako normę - co w państwie prawnym jest skandalem - przyjęto dlatego
fakt, że w instytucji decydującej o wykładni prawnej w państwie
zasiadają osoby nie spełniające zasady bezstronności. Przy lustracji
jest to bycie współpracownikiem SB, posiadanie takowego w
najbliższym otoczeniu czy walka z lustracją na forum parlamentu.
Jako pierwsza na myśl przychodzi tu Ewa Łętowska, związana jeszcze
z "rzeczpospolitą ludową", pierwsza rzecznik praw obywatelskich,
powołana w 1987 r. z namaszczenia Jaruzelskiego i Patriotycznego
Ruchu Odrodzenia Narodowego. Mąż Łętowskiej był przez lata tajnym
współpracownikiem, a ona sama była przez SB w jednej ze spraw
traktowana jako tzw. zabezpieczenie. W jednej z poprzednich kadencji
w Trybunale Konstytucyjnym zasiadał, podobnie "bezstronny" co
Łętowska - były poseł Unii Demokratycznej Jerzy Ciemniewski, który w
1992 r. linczował lustrację, przewodząc komisji mającej
udowodnić "zbrodnie" Jana Olszewskiego i Antoniego Macierewicza.
Trwające od lat blokowanie przez sędziów TK związanych z lewicą
postkomunistyczną i dzisiejszą Platformą (a wcześniej
kolejnymi "Uniami") oczyszczania państwa to również zakwestionowanie
m.in. ustawy o adwokaturze. Była niebezpieczna, gdyż miała
zlikwidować korporacje, umożliwiając dostęp do zawodu adwokata
młodym prawnikom.
Trybunał Konstytucyjny nigdy nie zerwał z dziedzictwem stanu
wojennego i generała Wojciecha Jaruzelskiego. Wówczas jako "wentyl
bezpieczeństwa" stanowił atrapę demokracji. Dzisiaj jest Trybunałem
Kolesiostwa, gwarantem układu salonowo-esbeckiego, jako "jedynie
słusznego ustroju".
Piotr Jakucki
  _________________Na czasie Jak bum cyk CYK!_______
_______________Podyskutuj z faktami życzeniowo
personalia poszczególnych kadencji Trybunału czy polityczne w
istocie orzecznictwo. Prawo i Sprawiedliwość przegrało więc wniosek
o stwierdzenie niekonstytucyjności powołania sejmowej Komisji
Śledczej ds. nacisków. Trybunał orzekł, że komisja jest
konstytucyjna, mimo że część przepisów regulujących jej pracę już
nie. Ot, taki "cud" orzeczniczy, od którego zdanie odrębne złożyła
część sędziów. "Cud" pokazujący, że meritum sprawy nie tkwi w
prawie, a w zamówieniu politycznym ubranym w skomplikowane
uzasadnienia. W rezultacie ciało to, pod przewodnictwem posła Czumy
z PO, będzie nadal wyszukiwać wszelkie możliwe haki na PiS, bo do
tego prace komisji się sprowadzają. Co innego, gdy PiS utworzył w
Sejmie zeszłej kadencji Komisję Śledczą do spraw prywatyzacji
sektora bankowego. Wtedy, po zaskarżeniu przez PO do TK, strażnicy
ustawy zasadniczej uznali działania Komisji za niekonstytucyjne ze
względu na... zbyt szeroki zakres pracy (w przypadku komisji
naciskowej szeroki zakres pracy nie przeszkadzał), nie dopuścili
także do przesłuchania Leszka Balcerowicza, jako szefa NBP i Komisji
Nadzoru Bankowego, gdyż byłoby to niezgodne z konstytucją. Nie można
przecież ruszać "boga reform", w dodatku mającego w kieszeni
wyblakłą legitymację PZPR. To jest właśnie demokracja, nie to, co w
Stanach, gdzie komisje kongresowe często odnoszą się właśnie
do "spraw szerokich". Wystarczy przywołać prace komisji Izby
Reprezentantów z roku 1912 i Senatu z roku 1933,
które "prześwietlając" tamtejszy system bankowy, doprowadziły do
przesłuchania czołówki amerykańskiej finansjery. Dzięki temu został
ujawniony m.in. mechanizm wykorzystywania pieniędzy z depozytów
klientów do giełdowych spekulacji. Pomogło to Kongresowi przygotować
ustawy, które miały na przyszłość zaradzić patologiom. Na szczęście
dla piewców Polski mafijnej i agenturalnej nie żyjemy za Oceanem, tu
mogą się więc wykpić dziurawym prawem pozwalającym na dowolną
interpretację przepisów.
Trybunał dbający o interesy post-Peerelu (dlaczego - spójrzmy w
niektóre życiorysy) odrzucił bez zbędnych ceregieli, też przy
zdaniach odrębnych, skargę prezydenta Lecha Kaczyńskiego
kwestionującego prawo dopuszczenia byłych żołnierzy Wojskowych Służb
Informacyjnych do obowiązków w Służbie Kontrwywiadu Wojskowego i
Służbie Wywiadu Wojskowego. Zdaniem sędziów, nie doszło do złamania
konstytucji, a jedynie do uchybień, co oznacza, że na straży
bezpieczeństwa państwa będą stać ludzie związani z WSI, których
oficerowie i współpracownicy brali udział w nielegalnym handlu
bronią, byli bohaterami afer gospodarczych, przemycali broń dla
mafii rosyjskiej i międzynarodowych terrorystów. A że od wyroków
wysokiego Trybunału nie ma odwołania, rząd Tuska zatarł już ręce z
radości i oznajmił, że o przyjmowaniu niezweryfikowanych
funkcjonariuszy WSI do służb będzie, być może, decydować nie
komisja, a ich szefowie. To ci weryfikacja! - dokładnie taka sama,
jak ta z przełomu lat 1989-1990, gdy esbecy bez zbędnych ceregieli
byli przyjmowani do "nowej Polski" przez sojusz "styropianowej
lewicy podziemia" Mazowieckiego, Kozłowskiego i Geremka z
komunistami od Kiszczaka. Dziś zamiast "premiera żółwia"
mamy "słoneczko Peru", ale układ pozostał ten sam.
Bez specjalnego echa przeszła inna "niewygodna" dla "elit" skarga
rzecznika praw obywatelskich, prof. Janusza Kochanowskiego na temat
ograniczenia dostępu dziennikarzom i naukowcom do akt IPN poprzez
wymóg posiadania odpowiedniej rekomendacji od odpowiedniego
pracownika naukowego, a w przypadku ludzi mediów - od redaktora
naczelnego bądź wydawcy. Rzecznik uznał to za nieproporcjonalne
ograniczenie dostępu. Trybunał, rzecz jasna, skargę skwapliwie
zakwestionował.
Niezależnie więc od zmian w składzie sędziowskim Trybunał stoi wciąż
na straży status quo III RP, co szczególnie wyszło za rządów PiS.
Nie bez kozery wspominam powyżej o agenturze, gdyż jej ochrona
pokazuje, że Trybunał jest "bezstronny" i "apolityczny" aż do bólu.
Jako normę - co w państwie prawnym jest skandalem - przyjęto dlatego
fakt, że w instytucji decydującej o wykładni prawnej w państwie
zasiadają osoby nie spełniające zasady bezstronności. Przy lustracji
jest to bycie współpracownikiem SB, posiadanie takowego w
najbliższym otoczeniu czy walka z lustracją na forum parlamentu.
Jako pierwsza na myśl przychodzi tu Ewa Łętowska, związana jeszcze
z "rzeczpospolitą ludową", pierwsza rzecznik praw obywatelskich,
powołana w 1987 r. z namaszczenia Jaruzelskiego i Patriotycznego
Ruchu Odrodzenia Narodowego. Mąż Łętowskiej był przez lata tajnym
współpracownikiem, a ona sama była przez SB w jednej ze spraw
traktowana jako tzw. zabezpieczenie. W jednej z poprzednich kadencji
w Trybunale Konstytucyjnym zasiadał, podobnie "bezstronny" co
Łętowska - były poseł Unii Demokratycznej Jerzy Ciemniewski, który w
1992 r. linczował lustrację, przewodząc komisji mającej
udowodnić "zbrodnie" Jana Olszewskiego i Antoniego Macierewicza.
Trwające od lat blokowanie przez sędziów TK związanych z lewicą
postkomunistyczną i dzisiejszą Platformą (a wcześniej
kolejnymi "Uniami") oczyszczania państwa to również zakwestionowanie
m.in. ustawy o adwokaturze. Była niebezpieczna, gdyż miała
zlikwidować korporacje, umożliwiając dostęp do zawodu adwokata
młodym prawnikom.
Trybunał Konstytucyjny nigdy nie zerwał z dziedzictwem stanu
wojennego i generała Wojciecha Jaruzelskiego. Wówczas jako "wentyl
bezpieczeństwa" stanowił atrapę demokracji. Dzisiaj jest Trybunałem
Kolesiostwa, gwarantem układu salonowo-esbeckiego, jako "jedynie
słusznego ustroju".
Piotr Jakucki
 



wywiad techniką badań pedagogicznych
wywiad diagnozy dziecka
Wywiad jako metoda
wywiad Mezo z Peja
Wywiad z Joanną Brodzik
wywiady Andrzeja Wajdy
Wywiad z Balladyną
wywiad z Bartelski
wywiad z podróżnikiem
wzory palm wielkanocnych
wzory tatuaży czacha
Wyszukiwarka - do pobrania
Wyżyny Śląskie
wzory robótek szydełkowych
wzory do wyszywania ręcznego
  • www windsurfing pl
  • mapa by szalonny18
  • unia solec kujawski
  • super digital
  • koleje;eurocity;cennik
  • shemat usb
  • prpgnoza pogody
  • cisnienie;hydrostatyczne;rysunki
  • mapa trasa odleglosc 120