Widzisz wypowiedzi wyszukane dla zapytania: Wywiad z Janem Kochanowskim
|
| Wiadomość |
Byłam dzisiaj na zakupach...
|
Jan Kochanowski pisał, że "Taką przypowieść sobie Polak kupi, że i przed szkodą i po szkodzie głupi".
Cytat z bardzo dobrego wywiadu, nie na temat śniegu: serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,3134900.html
|
| |
|
|
Analizy i interpretacje porównawcze
|
Analizy i interpretacje porównawcze 83.15.153.174/lopata/P_aip_sw.htm Oczekiwane i nieoczekiwane spotkanie ze śmiercią (Rozmowa Mistrza Polikarpa ze Śmiercią i Wywiad Mirona Białoszewskiego). Nad lustrem wody (Nad wodą wielką i czystą Adama Mickiewicza i Odbicia Czesława Miłosza).Poeci do polityków (Pieśń XIV Wy którzy ... Jana Kochanowskiego i Do polityka Czesława Miłosza). Poetyka pustego miejsca (Tren VIII Jana Kochanowskego i Kot w pustym mieszkaniu Wisławy Szymborskiej). W lustrze i na fotografii (Pan Cogito ogląda w lustrze swoją twarz Zbigniewa Herberta i Fotografia tłumu Wisławy Szymborskiej). Poezja o ciepieniu (Przesłuchanie Anioła Zbigiewa Herberta i Który skrzywdziłeś Czesława Miłosza). Odbicia Czesława Miłosza Analiza i interpretacja porównawcza Nad wodą wielką i czystą Adama Mickiewicza i Odbicia Czesława Miłosza 83.15.153.174/lopata/P_aip_NwodMic_OdbMil.htm
|
Uniwersytet Świętokrzyski im. Jana Kochanowskiego.
|
Uniwersytet Świętokrzyski im. Jana Kochanowskiego. Właśnie oglądałem na TVP3 Kielce wywiad z Lechem Kaczyńskim który obiecał że w roku akademickiem 2008/2009 powstanie w Kielcach uniwersytet. Trzymamy za słowo panie Prezydencie. Może Ala wreszcie doczeka chwili kiedy na anglistyce będzie można zrobić magistra.
|
Dr Kochanowski jak kiszona kapusta.
|
W końcu będziemy mieć Rzecznika Praw Obywatelskich a nie Rzecznika Praw Przestępców!!!
Fragment wywiadu u Olejnik w Zetce: Monika Olejnik: Ja pytam tylko dlatego, panie doktorze, bo pan się powoływał na autorytet Jana Pawła II, stąd moje pytanie aż tak daleko poszło. Chciałam się od pana dowiedzieć, czy gdyby ktoś zrobił krzywdę komuś z pana rodziny, gdyby ktoś zastrzelił kogoś z pana rodziny, czy pan by zastrzelił mordercę?
Janusz Kochanowski: ... Wie pani... często się nad tym zastanawiam...obawiam się, że to byłoby możliwe.
całość: media.wp.pl/kat,4892,wid,8109210,wiadomosc.html?ticaid=4fb7
|
| |
|
|
Dr Kochanowski jak kiszona kapusta.
|
obces napisał:
> a nie Rzecznika Praw Przestępców!!! > > Fragment wywiadu u Olejnik w Zetce: > Monika Olejnik: Ja pytam tylko dlatego, panie doktorze, bo pan się powoływał na > > autorytet Jana Pawła II, stąd moje pytanie aż tak daleko poszło. Chciałam się > od pana dowiedzieć, czy gdyby ktoś zrobił krzywdę komuś z pana rodziny, gdyby > ktoś zastrzelił kogoś z pana rodziny, czy pan by zastrzelił mordercę? > > Janusz Kochanowski: ... Wie pani... często się nad tym zastanawiam...obawiam > się, że to byłoby możliwe. No jasne, niech żyje samosąd. Przy okazji - przestępcy to też obywatele czego PiS-owscy zamordyści nie rozumieją.
|
Demokracji szlacheckiej nie było
|
A może warto czytać lektury ,nie kompromitować się Podobno Pan Jarosław Kurski autor tego wywiadu jest : A. dziennikarzem ,a więc ma maturę B. miał czas ,by się do wywiadu przygotować Dlaczego więc ten NIEDOUK myli Reja z Kochanowskim !Cytat tak arogancko przypisany Rejowi pochodzi z Pieśni V O spustoszeniu Podola Jana Kochanowskiego. Ale może wszystkie osoby o nazwisku KURSKI uważają , że to ,co mówią to prawda objawiona i jeśli autorstwo jest Kochanowskiego to tym gorzej dla Kochanowskiego. Jaka gazeta zatrudnia tego ćwierćmózga? Za komuny by beknął stanowiskiem , bo błędów na poziomie dawniej 1. liceum ,a obecnie 2. gimnazjum ŻADNA szanująca się redakcja nie dopuszczała .Ale teraz mamy same brukowce!
|
Jaki wywiad wydaje włąsnych agentów?
|
Odyn tak jest ,było i będzie zawsze,że za głupotę rządzących płacą rządzeni! Nasza ,Polska głupota jest już przysłowiowa! Najpiękniej i najprawdziwiej napisał to Jan Kochanowski" Mądry Polak po szkodzie,a i inne przysłowie Polak sobie kupi,że przed szkodą i po szkodzie głupi"! Tak było po nagłośnieniu przez media Polskiego udziału w wywiezieniu Amerykanów z Iraku w czasie pierwszego konfliktu z tym krajem!O tym jak to bohaterscy Polacy z rąk okrutnych siepaczy Saddamowskich wyrwali Amerykańskich szpiegów napisano już chyba wszystko!O tym ,że przez 6 czy 7 lat po tym wydarzeniu w krajach Arabskich ginęli często - gęsto w "niewyjaśnionych okolicznościach" Polscy pracownicy ambasad i konsulatów związani z wywiadem jakoś cicho!O tym ,że było to "pokłosie" operacji "Samum" też się głośno nie mówiło! -Pozdrawiam!
|
Wybory Guru naszego forum.
|
widzę, że kampania wyborcza wrze. To ja też startuję!!!!!!!!!! a co tam, Wenus napisała, że się nadaję do parlamentu to widać mam talent, nie?!!
Niniejszym, chciałbym powitać państwa - Jan Kochanowski kłania się w pas! (podobieństwo personaliów do pewnego tyczkarza z przełomu epok późny Gierek/ wczesny John Lennon, jest absolutnie zamierzone) Lat 65, łysięjący, ale z daleka nie widać, wyprężony młodzieniec, weteran woodstock, konkursu eurowizji i licznych lokalnych imprez taneczno-wokalnych. Żona Zofia, z domu McCartney, działaczka ruchu wyzwolenia Palestyny i mało znana aktorka teatralna, trójka dorosłych dzieci - Chico, Harpo i najstarszy Groucho, muzycy w zespole Arka Noego. Internowany w latach 81-83 za wykonanie wraz z grupą przyjaciół rockowej przeróbki hymnu radzieckiego na przeciwko budynku KC PZPR. W latach 90 znany przede wszystkim jako współtwórca sukcesu Nirvany (specjalista od public relations odpowiedzialny za wizerunek członków zespołu w mediach młodzieżowych), szeroki, choć niezupełnie zamierzony rozgłos zdobył sobie burzliwym romansem z Ałłą Pługaczową, który jednak ostatecznie zakończył się kiedy Ałła nie zgodziła się na wystąpienie u boku Budki Suflera w koncercie na rzecz dzieci z przedszkola nr5 w Koszalinie. Obecnie znany producent muzyki rockowej i jazzu, bliski przyjaciel Harrego Pottera i aktywny członek Ruchu na Rzecz Ożywienia Muzycznego w naszym pięknym kraju..
Program: - żadnych więcej watków-rankingów - 5 recenzji płyt Elvisa Presleya, to na początek, i jedna recenzja płyty Beatelsów co tydzień - niższy czas oczekiwania na odświeżenie wątków dla wszystkich uczciwie piszących - wywiad ze Smoleniem w każdy czwartek między 5.30 a 6.00 - sucha bułka z masłem dla każdego kto zagłosuje na TAK
Forum dla Forumowiczów!!! Pozdrawiam!
|
Panika w TVP.Okazuje się nagle że głosowali na PIS
|
Dla mnie jego zyciorys, broni sie sam Ukończył Wydział Architektury Politechniki Warszawskiej, później także historię sztuki na Uniwersytecie Rzymskim oraz Międzynarodowe Centrum Studiów nad Ochroną i Konserwacją Zabytków w Rzymie. Wykładał historię kultury i cywilizacji na Politechnice Warszawskiej. Jak sam podkreśla, nigdy nie należał do żadnej organizacji (nawet do związków zawodowych łącznie z ZLP), do żadnej koterii, stowarzyszenia czy innego „zbiorowiska formalnego”.
Debiutował w 1969 roku artykułem o Irlandii w czasach napoleońskich, który został opublikowany w czasopiśmie „Myśl społeczna”. Trzy lata później w miesięczniku „Morze” ukazały się jego dwie nowele marynistyczne Spowiedź galernika oraz Misja korsarza. Pierwsza powieść – Kolebka, nagrodzona w konkursie z okazji 50-lecia ZLP – trafiła do księgarń w 1974 r. W tym samym roku został opublikowany zbiór esejów Wyspy zaczarowane. Kolejne publikacje książkowe to Szuańska ballada (1976), Francuska ścieżka (1976), Empirowy pasjans (1977), Cesarski poker (1978), Perfidia (1980), Asfaltowy saloon (1980), Szachista (1980), Flet z mandragory (1981), Frank Lloyd Wright (1982), MW (1984), Łysiak fiction (1986), Wyspy bezludne (1987), Konkwista (1988), Dobry (1990), Napoleoniada (1990), Lepszy (1990), Milczące psy (1990), Najlepszy (1992), Statek (1994), Poczet królów bałwochwalców (1998), Napoleon fortyfikator (1999), Cena (1999), Stulecie kłamców (2000), Wyspa zaginionych skarbów (2001), Kielich (2002) oraz Empireum (listopad 2003).
W latach 1997-2000 opublikował osiem tomów Malarstwa białego człowieka. To jedna z najchętniej kupowanych w Polsce prac z dziedziny historii sztuki.
Temperament publicystyczny i ostre pióro, które przysporzyło mu niemało przeciwników, ujawnił w licznych tekstach polityczno-społecznych publikowanych m.in. na łamach „Najwyższego Czasu!”, „Naszej Polski”, „Tygodnika Solidarność” i czasopism polonijnych. Artykuły Łysiaka i wywiady z nim przeprowadzone zostały zebrane w sześciu tomach zatytułowanych Łysiak na łamach (1988 – 2001).
Waldemar Łysiak jest właścicielem jednego z najciekawszych prywatnych zbiorów bibliofilskich w Polsce. W jego kolekcji znajdują się m.in.: jedyny istniejący pierwodruk Trenów Jana Kochanowskiego, rękopisy wierszy Norwida oraz kilka tysięcy książek z XV, XVI, XVII, XVIII i XIX wieku w znakomicie zachowanych, nierzadko unikatowych oprawach.
www.kultura.org.pl/lupa.php?nid=1137
|
Czy PiS jest uleczalny?
|
Federacja Polskich Stowarzyszeń Humanistycznych Obywatelski rzecznik praw i wolności obywatelskich Po zaprzysiężeniu przez Sejm do wykonywania obowiązków Rzecznika Praw Obywatelskich przystąpił dr Janusz Kochanowski - człowiek, który podczas przesłuchania w klubie Platformy Obywatelskiej zapowiedział, że sprawując urząd "chce się skupić nie na obronie praw i wolności obywatelskich, ale na egzekwowaniu obywatelskich obowiązków".
Dr Kochanowski wielokrotnie kwestionował zasadność współczesnego, szerokiego rozumienia praw człowieka, a w konflikcie pomiędzy nietolerancyjną większością i dyskryminowaną mniejszością występował przeciwko słabszym i prześladowanym. W jednym z wywiadów stwierdził na przykład, że prezydent Poznania, wydając zakaz Parady Równości, powinien "problem postawić otwarcie i powołać się na fakt, że jest to niezgodne z dobrymi obyczajami".
Zaniepokojenie budzą bliskie związki polityczne dr. Kochanowskiego z rządzącą partią, której liderzy dali się poznać jako przeciwnicy praw i wolności obywatelskich. Przywódcy tej formacji dopuszczali się nadużycia władzy, bezpodstawnie zakazując pokojowej demonstracji, grozili protestującym lekarzom wcieleniem do wojska, a w przyszłości planują wprowadzenie cenzury obyczajowej i (sic!) likwidację urzędu rzecznika praw obywatelskich. Istnienia tej instytucji nie przewiduje opracowany przez PIS projekt nowej konstytucji.
Z powyższych względów przeciwko kandydaturze Dr. Kochanowskiego protestowali nie tylko obrońcy praw człowieka i członkowie dyskryminowanych grup, ale nawet jego polityczni przyjaciele z prawej strony sceny politycznej. Jan Maria Rokita wyraził np. obawę, że "nowy rzecznik podejmie wiele działań, które będą stały w rażącej sprzeczności z ideą instytucji ombudsmana, co skutkować będzie skompromitowaniem tego (...) potrzebnego i służącego obywatelom urzędu". Kojarzony z liberalnym centrum konstytucjonalista, prof. Wiktor Osiatyński stwierdził natomiast, że za kadencji Kochanowskiego "możemy spodziewać się zmiany charakteru urzędu Rzecznika Praw Obywatelskich i dewaluacji jego autorytetu". Naszym zdaniem wybór Kochanowskiego jest pierwszym krokiem do usunięcia instytucji rzecznika z porządku konstytucyjnego Rzeczypospolitej.
(...)
Federacja Polskich Stowarzyszeń Humanistycznych
|
RPO nie lubi praw człowieka
|
RPO nie lubi praw człowieka
…, nie lubi Karty Praw Podstawowych, nie lubi PO, nie lubi …, nie lubi … jak każdy WZOROWY ŻOŁNIERZ P(i)C SEKTY Socjotechnika i Populisty BEZ ZASAD.
Przed wyborami w 2005 r. dr he, he, he Kochanowski był co drugi dzień eksploatowany w TV (szczególnie w TVN 24) jako „ekspert prawny” przy kreacji PiS-go MATRIXU. W pewnym momencie media się obudziły (znikł z ekranów), ale RĘKA JUŻ BYŁA W NOCNIKU. SIC!
Wielokrotnie na forum GW opisywałem faladyzację prawa w jego wykonaniu, mających na celu uczłowieczenie prawicowych oszołków. Np. jak w samych superlatywach wypowiadał się na temat Przew. Gruszki (chwalił jego inteligencję i znakomity sposób prowadzenia komisji), wyłuszczał „podstawy prawne” delegalizacji SLD, tłumaczył „malutkie pomyłeczki" Giertycha i Wassermana, itd., itd., ….
he, he, he dr Kochanowski z PiS-j fundacji „Ius et Lex” (czy wiecie, że jednym z jej fundatorów jest sędzia Kryże) został RPO z nadania GENIALNEGO z braci mniejszych w nagrodę za WIERNOŚĆ (nie załapał się z ramienia PiS do Parlamentu Europejskiego) & z powodu braku KADR WYŻSZEGO LOTU i DOROBKU.
I ponoć pRezydent „Ius et Lex” he, he, he dr Kochanowskiego z RAPORTU Macierewicza wyciął.
Cały wywiad towarzysza Terlikowskiego z he, he, he dr: „Karta praw podstawowych z krainy utopii” www.rp.pl/artykul/72780.html
więcej o PIENIACZU Kochanowskim: „Byłem konsulem, więc płaćcie” www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=artykul&id=8531
i PiS UKŁADZIE Kochanowskiego: „Kolega pana kata” www.nie.com.pl/art5614.htm
= = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = =
„Opowieść zwolenników IV Rzeczypospolitej to polityczny thriller, w części już przetestowany za rządów Jana Olszewskiego. Może być kontynuowany, jeżeli jego konstruktorzy zdołają opanować język debaty publicznej, zburzyć dotychczasową hierarchię społecznych wartości, czyli znieść panowanie w sferze symbolicznej zwolenników III RP. Trzeba na to trochę czasu. Elity wyruszyły więc na wojnę.” - Prof. J.Raciborski (11.02.2005)
|
Kawiarenka literacka u stóp Mistrza Jana
|
Kawiarenka literacka u stóp Mistrza Jana Pieknie, ladnie, ale czy nie jest tak, ze Gazeta Wyborcza nagle rozpływa się nad zorganizowaną przez Resuese Kawiarenką Literacką pod Kochanowskim teraz, gdy na stolku siedzi Renata Metzger? Sledzilem swego czasu to, co zamieszczala Gazeta i NIKT z GW nie zauważył tej imprezy w ubiegłym roku kiedy dyrektorem był Mariusz Pyrka!
Oczywiscie, Resursa jest teraz łatwa do prowadzenia bez wysiłku bo cały wysiłek w jej rozkręceniu (remont, wyposażenie włącznie ze zdobywaniem środków) poniósł poprzedni dyrektor.
Resursa po remoncie (!)wyposażona w studio filmowe (o którym nowa dyrektor raczyła powiedzeć, że Resursa jako jedyny ośrodek ma takie sudio), magazyn kulturalny (emitowany w DAMI), miesięcznik RESURSA, strona internetowa Resursy na której można było obejrzeć filmy z bieżących wydarzeń i imprez odbywających się w Radomiu, spotkania historyczne o znanych i znaczących Radomianinach, teatr i wiele innych osiągnięć.
Oddajmy szacunek poprzednikowi. Lepiej nie mowic nic niz przywłaszczac sobie jego sukcesy. Bo wyglada mi to na radosną jazde na cudzej robocie.
Pamietam, ze przez osiem lat na zadnej imprezie w Resursie nie goscily zalogi z GW. Mowiac innymi slowy, inicjatywy Resursy byly regularnie przez GW o l e w a n e. To ze Gazeta olewala RESURSE to nie znaczy ze sie nic nie dzialo!
Teraz zapewne zauwazymy, ze Resursa Obywatelska rozkwitnie na rozowo pod ręką kolezanki i nikt juz nie powie (bo po co?), ze cykl spotkan zapoczatkowal w roku ubieglym Mariusz Pyrka.
Ponadto Pani Obecna Dyrektor, w wywiadzie do ECHA (tym z ub. tygodnia) powiedziala, ze zrobi strone internetowa RESURSY na ktorej beda relacje z imprez (!?) i ze beda imprezy historyczne ktore przybliza mieszkancom historie Radomia.
Oj, wyglada mi to na proby przywlaszczyc CALA robote Pyrki. Smutne, ze w ten sposob pomalutku jej sie to uda.
uuuch... tak sie zdenerwowalem, ze musze zapalić...
|
KUKLIŃSKI - winien spocząć na POWĄZKACH !!!!
|
KUKLIŃSKI spocznie na POWĄZKACH !!!!! No i stało się dobrze. W dzisiejszej Rzeczpospolitej jest taka wiadomość:
Hołd Kuklińskiemu
"Jeśli komu droga otwarta do nieba, tym, co służą ojczyźnie" - tym cytatem z Jana Kochanowskiego warszawscy radni rozpoczęli tekst stanowiska, którym złożyli hołd zmarłemu pułkownikowi Ryszardowi Kuklińskiemu. Jednak nie wszyscy chcieli mu oddać hołd.
Głos zabrał radny SLD, emerytowany pułkownik wywiadu, Henryk Bosak. - Takim stanowiskiem dajemy zły przykład dla pokoleń. Jeśli ktoś samowolnie przechodzi na drugą stronę, wbrew innym oficerom i przysiędze, to nie jest bohaterem - stwierdził Bosak. - Niezbadana jest jeszcze rola płk. Kuklińskiego. Ja nie jestem w stanie z czystym sumieniem za tym głosować - zaznaczył radny SLD. Powołał się na pamięć o bohaterach rodzinnych walczących w powstaniu styczniowym i wielkopolskim.
- Ja chciałem milczeć. Ale pańska wypowiedź milczeć nie pozwala! - zirytował się na to prezydent Lech Kaczyński. - Pułkownik Kukliński przyczynił się do tego, że nie wybuchła wojna, która unicestwiłaby nasz naród! Wyrażenie wdzięczności za postawę tego człowieka to nasz patriotyczny obowiązek.
Poinformował, że osoby związane z Kuklińskim zwróciły się do miasta o udostępnienie na cmentarzu wojskowym na Powązkach kwatery na prochy pułkownika. - Osobiście dałem na to zgodę - powiedział Kaczyński.
Gdy większość radnych na stojąco, burzliwymi oklaskami wyrażała zadowolenie z przyjęcia stanowiska, Henryk Bosak z dostojną miną wyszedł z sali obrad. IKR
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/warszawa_040217/warszawa_a_12.html Brawo Panie Prezydencie Kaczyński !!!!
|
Woźniak ma wizję: Park technologiczny
|
KRS i więcej Poczytałem biuletyn Biura Senatorskiego HMW i muszę nieco złagodzić wypowiedź. Pan Senator podejmuje ważne tematy regionu (np sprzęt dla szpitala). W programie wyborczym jest wiele punktów dotyczących Gorzowa i co ważne okolic. Widać próby "pilnowania" tematów. W zasadzie program jest mi bliski.
Być może HMW wkurza ludzi mnogością wizji i podejmowanych tematów dlatego, że inne osoby, które ubiegały się o mandat na reprezentowanie nas w parlamencie nie zajmują się sprawami naszego regionu. Podłączanie się do spraw, które udało się ruszyć to chyba nie jest zarzut kompletnie nie trafiony - coś w tym jest. Zarzut o brak skuteczności jest moim zdaniem również zasadny. Zdenerwuję niektórych, ale warto czegoś od Jędrzejczaka się nauczyć skuteczności. Pieniacz, złośliwiec itp, ale w czasie pierwszej kadencji parę spraw ruszył do przodu, miasto się zmienia na +.
Główny konkurent HMW o względy PO-elektoratu Poseł Witold Pahl na swojej witrynie internetowej zajmuje się głównie sprawami wagi państwowej, pracami Trybunału Konstytucyjnego oraz informacje o terminie swoich wywiadów w TVP3 Gorzów i Radio Zachód. 22 września jest też mały tekst z żalami władz gmin Lubiszyn i Kłodawa, w lipcu przedruk z Gazety o powszechnie znanych gierkach Zarządu TVP SA.
Przykro mi, ale moja ocena zaangażowania w życie naszego regionu to 2= (lufa z dwoma minusami).
Pani Poseł z PIS Elżbieta Rafalska nie ma swojej witryny internetowej, mimo iż Biuro Poselskie prawdopodobnie dysponuje podobnymi środkami co biura obu Panów z PO. Być może stwierdziła, że opozycja w Polsce i tak nic nie ma do gadania i to ja zwolniło od rozliczania się na bieżąco przed swoimi wyborcami. Obecne zaangażowanie w sprawy naszego regionu (poza sprawami sportu i blokowaniem lotniska) oceniam na 1= (blisko zera bezwględnego).
Pan Poseł Jan Kochanowski, również jest w opozycji (ale może nie tak twardej). Witryny nie posiada. Na sld.org itp jest nadal przewodniczącym ;) "Lubuskie: Kochanowski nadal przewodniczącym Rady Wojewódzkiej Sojuszu 23.04.2007" - tak pokazują google. Niewiele zresztą innego pokazują w temacie Kochanowski + Gorzów. Może tylko taki mały temacik: miasta.gazeta.pl/gorzow/1,36844,5001027.html :))) Nie oceniam. Zresztą ocenię: po tylu kadencjach to już Poseł Emeryt.
To tyle jeśli chodzi o parlamentarzystów z Gorzowa. Na razie nie oceniam pozostałych parlamentarzystów z regionu gorzowskiego (z przyległych powiatów). Do posłów z regionu zielonogórskiego żadnych roszczeń nie mam, dopóki mojemu miastu nie szkodzą.
Dalej nie wiem komu wpisać PLUSA, za powalczenie o lotnisko w Różankach, to istotna sprawa (mam nadzieję, że wygrana już definitywnie). Duża sprawa, więc i plus byłby duży.
POzdrawiam i zadziałajcie z tym KRS-em, zmyjcie tę hańbę, taka Piła nawet KRS ma. Wstyd Panowie i Panie.
|
RPO: ustawa antyaborcyjna niekonstytucyjna
|
Kim jest dr Kochanowski rzecznikiem praw PiS? Prezes fundacji Ius et Lex, czyli Sprawiedliwość i Prawo, Janusz Kochanowski. Ksywka Doktor, bo człek bez znaczącego naukowego prawniczego dorobku. Przegrany kandydat na europarlamentarzystę z listy partyjnej Prawa i Sprawiedliwości. Kreowany kiedyś przez usłużne PiSuarowi media jako „bezpartyjny fachowiec”. Człowiek, który podczas przesłuchania w Sejmie zapowiedział, że sprawując urząd chce się skupić nie na obronie praw i wolności obywatelskich, ale na egzekwowaniu obywatelskich obowiązków. Zaniepokojenie budzą bliskie związki polityczne dr. Kochanowskiego z PiS (zwanym w środowiskach PiSuaru „profesorem”), której liderzy dali się poznać jako przeciwnicy praw i swobód obywatelskich. Dr Kochanowski wielokrotnie kwestionował zasadność współczesnego, szerokiego rozumienia praw człowieka, a w konflikcie pomiędzy nietolerancyjną większością i dyskryminowaną mniejszością występował przeciwko słabszym i prześladowanym. W jednym z wywiadów stwierdził na przykład, że prezydent Poznania, wydając zakaz Parady Równości, powinien problem postawić otwarcie i powołać się na fakt, że jest to niezgodne z dobrymi obyczajami. Z tych względów przeciwko kandydaturze dr. Kochanowskiego protestowali nie tylko obrońcy praw człowieka i członkowie dyskryminowanych grup, ale nawet jego polityczni przyjaciele z prawej strony sceny politycznej. Jan Maria Rokita wyraził np. obawę, że nowy rzecznik podejmie wiele działań, które będą stały w rażącej sprzeczności z ideą instytucji ombudsmana, co skutkować będzie skompromitowaniem tego potrzebnego i służącego obywatelom urzędu. Konstytucjonalista prof. Wiktor Osiatyński stwierdził natomiast, że za kadencji Kochanowskiego możemy spodziewać się zmiany charakteru urzędu Rzecznika Praw Obywatelskich i dewaluacji jego autorytetu. Media pisuarowe wykreowały Kochanowskiego na wybitnego prawnika. Tymczasem 66-letni pracownik Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego – gwiazda tygodnika „Wprost” i ultraprawicowego „Naszego Państwa” – wkrótce przejdzie na emeryturę w stopniu prostego doktora! Po 42 latach pracy naukowej! Prawdopodobnie to właśnie niespełnienie zawodowe pchnęło dr. Kochanowskiego w objęcia braci Kaczyńskich. Wysługiwanie się Kaczyńskim zapewniło mu miejsce na PiSuarowskiej liście wyborczej do Parlamentu Europejskiego. Dr Kochanowski był cennym okazem w stajni Kaczorów. Stworzona przez niego Fundacja Ius et Lex legitymizuje od strony „naukowej” prawny zamordyzm będący ideologicznym fundamentem programu politycznego bliźniaków. To bardzo ważne, bowiem w kręgach prawniczych zwolennicy przywrócenia szubienic stanowią znikomą mniejszość, zwłaszcza po tym, jak polski papież potępił karę śmierci. Na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warszawskiego scharakteryzowano go następująco: To wygadany, dwulicowy, wyrachowany karierowicz, pozujący na angielskiego dżentelmena. Napisał pracę doktorską na temat „Subiektywnych granic sprawstwa i odpowiedzialności karnej”, w której zaprezentował się jako wyrozumiały zwolennik łagodnego karania, a w czasach rządów Pis był zwolennikiem prawnego zamordyzmu. Dla politycznej kariery.
|
Przestępca - Ludwik Dorn, ma zastąpi Marka Jurka?
|
Przestępca - Ludwik Dorn, ma zastąpi Marka Jurka? Przestępca - Ludwik Dorn, ma zastąpi Marka Jurka ?
Przecież Ludwik Dorn będąc ministrem sprawiedliwości w 2006 roku dopuścił się przestępstwa niedopełnienia obowiązku, co jest naruszeniem Art. 231 KK Art.:
§ 1. Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego,podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. § 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10. § 3. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 działa nieumyślnie i wyrządza istotną szkodę,podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. § 4. Przepisu § 2 nie stosuje się, jeżeli czyn wyczerpuje znamiona czynu zabronionego określonego w art. 228
w wyniku, którego to przestępstwa życie straciło 2-óch funkcjonariuszy policji.
Ludwik Dorn będąc ministrem MSWiA wiedział, że policjanci świadomie wykorzystują służbowy sprzęt do prywatnych celów, co przyznał publicznie w wywiadzie udzielonym jednej z rozgłośni radiowych.
Wiedząc, że coś takiego ma miejsce, jako minister MSWiA powinien był podjąć działania dyscyplinarne wobec funkcjonariuszy, a nawet wobec nich powiadomić prokuraturę, czego nie dokanał, a nawet świadomie tolerował, co doprowadziło do tragedii.
Osobiście złożyłem doniesienie na Ludwika Dorna do Kinisterstwa Sprawiedliwości, czyli ministrowi sprawiedliwości - Zbigniewowi Ziobro, oraz byłemu prokuratorowi krajowemu - Januszowi Kaczmarkowi, które to doniesienie zostało bez odzewu, co jest kolejnym przestępstwem z tego artykułu.
W 2007 roku złołyłem skargę do Rzecznika Praw Obywatelskich, człowieka braci aczyńskich - Jana Kochanowskiego, który świadomie i celowo nie podjął żadnego postępowania w sprawie przeciwko Ludwikow Dornowi i tym samym zatuszować sprawę przestępstwa popełnionego przez byłego ministra.
Przypominam, że wszyscy trzej:
- Zbigniew Ziobro - JanuszKaczmarek - Jan Kochanowski
są płatnymi żołnierzami braci Kaczyńskich, którzy tuszowania przestępstwa popełnionego przez Ludwika Dorna dopuścili się dla znacznych korzyści majątkowych, które zapewniają im zajmowane stanowiska, oraz dla osobistych korzyści, jakie zapewnia im status osoby publicznej zajmującej jedne z najwyższych stanowisk w państwie.
Waszym krajem dowodzą zwykli przestępcy, którzy dotychczas nie zostali skazani tylko dlatego, że sami zajmują najwyższe stanowiska w państwie tworząc przestępczą organizację mafijną, która nawzajem zapewnia im nietykalność.
|
Przestępca kandydatem na marszałka Sejmu...
|
Przestępca kandydatem na marszałka Sejmu... Przestępca - Ludwik Dorn, ma zostać marszałkiem Sejmu ? Żart to pryma aprilisowy, czy kolejne kpiny z Kurdupli z uczciwych obywateli RP ?
www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=95&ShowArticleId=42018 Przecież Ludwik Dorn będąc ministrem sprawiedliwości w 2006 roku dopuścił się przestępstwa niedopełnienia obowiązku, co jest naruszeniem Art. 231 KK Art.:
§ 1. Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego,podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
§ 3. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 działa nieumyślnie i wyrządza istotną szkodę,podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
§ 4. Przepisu § 2 nie stosuje się, jeżeli czyn wyczerpuje znamiona czynu zabronionego określonego w art. 228
w wyniku, którego to przestępstwa życie straciło 2-óch funkcjonariuszy policji.
Ludwik Dorn będąc ministrem MSWiA wiedział, że policjanci świadomie wykorzystują służbowy sprzęt do prywatnych celów, co przyznał publicznie w wywiadzie udzielonym jednej z rozgłośni radiowych.
Wiedząc, że coś takiego ma miejsce, jako minister MSWiA powinien był podjąć działania dyscyplinarne wobec funkcjonariuszy, a nawet wobec nich powiadomić prokuraturę, czego nie dokanał, a nawet świadomie tolerował, co doprowadziło do tragedii.
Osobiście złożyłem doniesienie na Ludwika Dorna do Ministerstwa Sprawiedliwości, czyli doniesieni do ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego - Zbigniewa Ziobro, oraz do byłego prokuratora krajowego - Januszowa Kaczmarkowa, które to doniesienie zostało bez odzewu, co jest kolejnym przestępstwem z tego samego artykułu popełnionym przez Zbigniewa Ziobro.
W 2007 roku złołyłem skargę do Rzecznika Praw Obywatelskich, człowieka braci Kaczyńskich - Jana Kochanowskiego, który świadomie i celowo nie podjął żadnego postępowania w sprawie przeciwko Ludwikowi Dornowi, ani też ministrowi sprawiedliwości i tym samym praktycznie wziął udział w tuszowaniu przestępstwa popełnionego przez byłego ministra.
Przypominam, że wszyscy trzej:
- - ZbigniewZiobro - - JanuszKaczmarek - Jan Kochanowski
są płatnymi żołnierzami braci Kaczyńskich, którzy tuszowania przestępstwa popełnionego przez Ludwika Dorna dopuścili się dla znacznych korzyści majątkowych, które zapewniają im zajmowane stanowiska, oraz dla osobistych korzyści, jakie zapewnia im status osoby publicznej zajmującej jedne z najwyższych stanowisk w państwie, a, to oznacza, że Waszym krajem dowodzą zwykli przestępcy, którzy dotychczas nie zostali skazani tylko dlatego, że sami zajmują najwyższe stanowiska w państwie tworząc przestępczą organizację mafijną, która zapewnia im nietykalność.
|
O śląskiej ortografii
|
Stare damby rzóndzóm po naszymu
W gminie Nędza stoi druga tablica informacyjna z tesktem po śląsku
Górki Śl./powiat raciborski. W Górkach od kilku dni stoi druga już tablica informacyjna z tekstem sporządzonym po śląsku. Zawiera ona opis i historię starej alei dębowej, której początki związane są z przynależnością okolicznych wsi do Zakonu Cystersów w Rudach w XVIII wieku. Tablica powstała z inicjatywy Henryka Postawki – miejscowego społecznika-regionalisty, nauczyciela historii w rybnickim Gimnazjum nr. 4 im. Jana Kochanowskiego i członka zarządu Tôwarzistwa Piastowaniô Ślónskij Môwy „Danga” –, oraz rodowitego Górczanina Krzysztofa Gwosdzia – doktora geografii z Uniwersytetu Jagielońskiego w Krakowie.
Gdy uczniowie kilka lat temu zbierali pomysły, jak spędzić zbliżające się wakacje, Henrykowi Postawce udało namówić się jednego ze swoich uczniów, żeby pomógł mu sporządzić dokumentację przyrodniczą alei, w skład której wchodzi 49 starych dębów. Projekt miał się przyczynić do uznania ich za pomnik przyrody. Pomimo że starania te nie odniosły dotąd pożądanego skutku, zgromadzona dokumentacja nie poszła na marne. Wykorzystano ją przy sporządzeniu tablic informacyjnych promujących kolejną ciekawostkę przyrodniczą okolicy. Tablice te stoją od zeszłego tygodnia na obu końcach alei: z jednej strony tablica z tekstem po polsku, z drugiej po śląsku.
Jest to już druga inicjatywa wykorzystania śląskiego dialektu w przestrzeni publicznej gminy Nędza. Pierwszą tablicę wykonaną w trzech językach – po polsku, niemiecku oraz po śląsku – postawiono w czerwcu ubiegłego roku. Została na niej przedstawiona legenda o założeniu Górek przez rycerza Wańka.
W sporządzeniu śląskiego tekstu pomogło Tôwarzistwo Piastowaniô Ślónskij Môwy „Danga”. „Tym razem uznaliśmy, że wersję śląską należy umieścić na osobnej tablicy. Albowiem kilkujęzyczne tablice zawierają zbyt dużo tekstu i są niewygodne w czytaniu” – wyjaśnia Postawka. Danga podeszła do projektu bardziej profesjonalnie niż miało to miejsce w przypadku legendy o Wańku sprzed roku. Ustalono, że język tekstu ma wiernie odzwierciedlać cechy językowe tradycyjnej gwary Górek. „Oprócz tego chcieliśmy uniknąć niepotrzebnego uszlachetniania tekstu wyrazami z polskiego języka literackiego”. Z tych powodów zostały przeprowadzone czasochłonne wywiady terenowe. W ich trakcie Henryk Postawka oraz Grzegorz Wieczorek z „Dangi” złożyli wizytę kilku zasiedziałym tu od pokoleń rodzinom. Cennych uwag dostarczyły im pani Maria Sikora, jej siostra Bronisława Zimoń oraz pochodząca z Łan pani Marta Weiner.
„Przeprowadzenie takich rozmów w terenie okazało się konieczne, ponieważ również tutaj tradycyjny śląski dialekt z zatrważającą prędkością wymiera. Młode pokolenie zupełnie już inaczej mówi po śląsku niż starsi mieszkańcy wsi. Na naszych oczach śląszczyzna przestaje być językiem wiejskiego środowiska, przekaz międzypokoleniowy śląskiego kodu językowego załamuje się” – komentuje Wieczorek. Przykładem tego może być realizacja polskiego [ę] w pozycji śródwyrazowej. Postawka stwierdza: „Mnie zawsze się wydawało, że mówi się tutaj tak jak w sąsiednich wsiach powiatu rybnickiego: zymby, dymby, rynka. Bardzo się zdziwiłem, albowiem okazuje się jednak, że starzy mieszkańcy, gdy się ich o to zapytać, mówią konsekwentnie zamby, damby, ranka. Nie zauważyłem tego dotychczas, choć mieszkam tutaj już kilka lat”.
Cecha ta łączy Górki z opolską częścią Górnego Śląska. Pozostałe właściwości są już bardziej „rybnickie”, na przykład bezdźwięczna wymowa [ę] w wygłosie oraz brak dyftongu [oł] (na przykład: jo widza; w sąsiedniej Nędzy mówi się już: joł widzã). Powodem takiego stanu rzeczy jest położenie Górek na samej granicy dwóch powiatów – rybnickiego oraz raciborskiego.
Do ciekawostek góreckiej śląszczyzny należy również wyjątkowa forma galyj z nagłosowym [g] (=przecinka w lesie; szeroka droga, aleja). W innych regionach Śląska mówi się alyj(ô) lub halyj(ô). Oprócz tego członkowie Dangi przekonali się, że w rodzinach dobrze zachowujących gwarę dla określenia czynności mówienia używa się tu głównie czasownika „rzóndzić”, podczas gdy młodsi preferują już „godać”, ulegając wpływowi śląskiej kultury masowej.
Wszystkie te osobliwości starego języka Górek zostały uwzględnione w śląskim tekście tablicy, która w zamierzeniu inicjatorów nie ma być jedynie atrakcją dla turystów, lecz przede wszystkim ma za zadanie uświadamiać młodemu pokoleniu Górczan tradycyjne cechy miejscowej gwary i tym samym przyczynić się do jej zachowania.
Pieniądze na tablicę pochodzą z funduszy gminy Nędza. Wystarało się o nie Stowarzyszenie „Sumina” na Rzecz Odnowy i Rozwoju Górnego Śląska z siedzibą w sąsiedniej Suminie.
Tôwarzystwo Piastowaniô Ślónskij Môwy „Danga” z siedzibą w Czyszkach (=Cisek, powiat kozielski) zostało założone w roku 2008 w celu ochrony i rozwoju tradycyjnej mowy śląskiej. Prezes „Dangi” dr Józef Kulisz wyjaśnia, dlaczego Danga angażuje się w sprawę tablic: „Ostatnio wiele się mówi o kodyfikacji dialektu i nadaniu mu statusu języka regionalnego. Są to działania potrzebne, jednak nie do końca skuteczne, jeśli nie zostaną poparte inicjatywami oddolnymi, które dadzą świadectwo temu, że śląski lud pragnie nadal trwać przy swoim języku i nie chce ulec asymilacji. Jednym z naszych celów jest zmobilizowanie do działania na miejscu ludzi, którzy umieją jeszcze dobrze mówić po śląsku. Chcemy ich wiedzę i dobre wyczucie językowe wykorzystać w trudnym dziele rewitalizacji śląszczyzny – ich język musi wyjść poza zacisze domowe, śląska edukacja językowa musi stać się dobrem dostępnym dla każdego zainteresowanego. Niestety, takich inicjatyw mamy ciągle jeszcze bardzo mało – to kropla w morzu potrzeb. Obawiamy się, że możemy przegrać wyścig z czasem”.
„Danga” prosi wszystkie osoby, które chciałyby zainicjować podobne działania u siebie w miejscu zamieszkania, o kontakt (prezes dr Józef Kulisz, tel. 609 09 68 86, e-mail: jozef.kulisz@gmail.com).
Więcej informacji o śląskich tablicach w Górkach oraz o alei dębowej udziela sekretarz „Dangi” Henryk Postawka, tel. 509 608 145, e-mail: postawka@gmail.com).
|
_____________Rychu7 bój się Boga!____________
|
___________nie ma? wierzysz, że nie ma? .personalia poszczególnych kadencji Trybunału czy polityczne w istocie orzecznictwo. Prawo i Sprawiedliwość przegrało więc wniosek o stwierdzenie niekonstytucyjności powołania sejmowej Komisji Śledczej ds. nacisków. Trybunał orzekł, że komisja jest konstytucyjna, mimo że część przepisów regulujących jej pracę już nie. Ot, taki "cud" orzeczniczy, od którego zdanie odrębne złożyła część sędziów. "Cud" pokazujący, że meritum sprawy nie tkwi w prawie, a w zamówieniu politycznym ubranym w skomplikowane uzasadnienia. W rezultacie ciało to, pod przewodnictwem posła Czumy z PO, będzie nadal wyszukiwać wszelkie możliwe haki na PiS, bo do tego prace komisji się sprowadzają. Co innego, gdy PiS utworzył w Sejmie zeszłej kadencji Komisję Śledczą do spraw prywatyzacji sektora bankowego. Wtedy, po zaskarżeniu przez PO do TK, strażnicy ustawy zasadniczej uznali działania Komisji za niekonstytucyjne ze względu na... zbyt szeroki zakres pracy (w przypadku komisji naciskowej szeroki zakres pracy nie przeszkadzał), nie dopuścili także do przesłuchania Leszka Balcerowicza, jako szefa NBP i Komisji Nadzoru Bankowego, gdyż byłoby to niezgodne z konstytucją. Nie można przecież ruszać "boga reform", w dodatku mającego w kieszeni wyblakłą legitymację PZPR. To jest właśnie demokracja, nie to, co w Stanach, gdzie komisje kongresowe często odnoszą się właśnie do "spraw szerokich". Wystarczy przywołać prace komisji Izby Reprezentantów z roku 1912 i Senatu z roku 1933, które "prześwietlając" tamtejszy system bankowy, doprowadziły do przesłuchania czołówki amerykańskiej finansjery. Dzięki temu został ujawniony m.in. mechanizm wykorzystywania pieniędzy z depozytów klientów do giełdowych spekulacji. Pomogło to Kongresowi przygotować ustawy, które miały na przyszłość zaradzić patologiom. Na szczęście dla piewców Polski mafijnej i agenturalnej nie żyjemy za Oceanem, tu mogą się więc wykpić dziurawym prawem pozwalającym na dowolną interpretację przepisów. Trybunał dbający o interesy post-Peerelu (dlaczego - spójrzmy w niektóre życiorysy) odrzucił bez zbędnych ceregieli, też przy zdaniach odrębnych, skargę prezydenta Lecha Kaczyńskiego kwestionującego prawo dopuszczenia byłych żołnierzy Wojskowych Służb Informacyjnych do obowiązków w Służbie Kontrwywiadu Wojskowego i Służbie Wywiadu Wojskowego. Zdaniem sędziów, nie doszło do złamania konstytucji, a jedynie do uchybień, co oznacza, że na straży bezpieczeństwa państwa będą stać ludzie związani z WSI, których oficerowie i współpracownicy brali udział w nielegalnym handlu bronią, byli bohaterami afer gospodarczych, przemycali broń dla mafii rosyjskiej i międzynarodowych terrorystów. A że od wyroków wysokiego Trybunału nie ma odwołania, rząd Tuska zatarł już ręce z radości i oznajmił, że o przyjmowaniu niezweryfikowanych funkcjonariuszy WSI do służb będzie, być może, decydować nie komisja, a ich szefowie. To ci weryfikacja! - dokładnie taka sama, jak ta z przełomu lat 1989-1990, gdy esbecy bez zbędnych ceregieli byli przyjmowani do "nowej Polski" przez sojusz "styropianowej lewicy podziemia" Mazowieckiego, Kozłowskiego i Geremka z komunistami od Kiszczaka. Dziś zamiast "premiera żółwia" mamy "słoneczko Peru", ale układ pozostał ten sam. Bez specjalnego echa przeszła inna "niewygodna" dla "elit" skarga rzecznika praw obywatelskich, prof. Janusza Kochanowskiego na temat ograniczenia dostępu dziennikarzom i naukowcom do akt IPN poprzez wymóg posiadania odpowiedniej rekomendacji od odpowiedniego pracownika naukowego, a w przypadku ludzi mediów - od redaktora naczelnego bądź wydawcy. Rzecznik uznał to za nieproporcjonalne ograniczenie dostępu. Trybunał, rzecz jasna, skargę skwapliwie zakwestionował. Niezależnie więc od zmian w składzie sędziowskim Trybunał stoi wciąż na straży status quo III RP, co szczególnie wyszło za rządów PiS. Nie bez kozery wspominam powyżej o agenturze, gdyż jej ochrona pokazuje, że Trybunał jest "bezstronny" i "apolityczny" aż do bólu. Jako normę - co w państwie prawnym jest skandalem - przyjęto dlatego fakt, że w instytucji decydującej o wykładni prawnej w państwie zasiadają osoby nie spełniające zasady bezstronności. Przy lustracji jest to bycie współpracownikiem SB, posiadanie takowego w najbliższym otoczeniu czy walka z lustracją na forum parlamentu. Jako pierwsza na myśl przychodzi tu Ewa Łętowska, związana jeszcze z "rzeczpospolitą ludową", pierwsza rzecznik praw obywatelskich, powołana w 1987 r. z namaszczenia Jaruzelskiego i Patriotycznego Ruchu Odrodzenia Narodowego. Mąż Łętowskiej był przez lata tajnym współpracownikiem, a ona sama była przez SB w jednej ze spraw traktowana jako tzw. zabezpieczenie. W jednej z poprzednich kadencji w Trybunale Konstytucyjnym zasiadał, podobnie "bezstronny" co Łętowska - były poseł Unii Demokratycznej Jerzy Ciemniewski, który w 1992 r. linczował lustrację, przewodząc komisji mającej udowodnić "zbrodnie" Jana Olszewskiego i Antoniego Macierewicza. Trwające od lat blokowanie przez sędziów TK związanych z lewicą postkomunistyczną i dzisiejszą Platformą (a wcześniej kolejnymi "Uniami") oczyszczania państwa to również zakwestionowanie m.in. ustawy o adwokaturze. Była niebezpieczna, gdyż miała zlikwidować korporacje, umożliwiając dostęp do zawodu adwokata młodym prawnikom. Trybunał Konstytucyjny nigdy nie zerwał z dziedzictwem stanu wojennego i generała Wojciecha Jaruzelskiego. Wówczas jako "wentyl bezpieczeństwa" stanowił atrapę demokracji. Dzisiaj jest Trybunałem Kolesiostwa, gwarantem układu salonowo-esbeckiego, jako "jedynie słusznego ustroju". Piotr Jakucki
|
_________________Na czasie Jak bum cyk CYK!_______
|
_______________Podyskutuj z faktami życzeniowo personalia poszczególnych kadencji Trybunału czy polityczne w istocie orzecznictwo. Prawo i Sprawiedliwość przegrało więc wniosek o stwierdzenie niekonstytucyjności powołania sejmowej Komisji Śledczej ds. nacisków. Trybunał orzekł, że komisja jest konstytucyjna, mimo że część przepisów regulujących jej pracę już nie. Ot, taki "cud" orzeczniczy, od którego zdanie odrębne złożyła część sędziów. "Cud" pokazujący, że meritum sprawy nie tkwi w prawie, a w zamówieniu politycznym ubranym w skomplikowane uzasadnienia. W rezultacie ciało to, pod przewodnictwem posła Czumy z PO, będzie nadal wyszukiwać wszelkie możliwe haki na PiS, bo do tego prace komisji się sprowadzają. Co innego, gdy PiS utworzył w Sejmie zeszłej kadencji Komisję Śledczą do spraw prywatyzacji sektora bankowego. Wtedy, po zaskarżeniu przez PO do TK, strażnicy ustawy zasadniczej uznali działania Komisji za niekonstytucyjne ze względu na... zbyt szeroki zakres pracy (w przypadku komisji naciskowej szeroki zakres pracy nie przeszkadzał), nie dopuścili także do przesłuchania Leszka Balcerowicza, jako szefa NBP i Komisji Nadzoru Bankowego, gdyż byłoby to niezgodne z konstytucją. Nie można przecież ruszać "boga reform", w dodatku mającego w kieszeni wyblakłą legitymację PZPR. To jest właśnie demokracja, nie to, co w Stanach, gdzie komisje kongresowe często odnoszą się właśnie do "spraw szerokich". Wystarczy przywołać prace komisji Izby Reprezentantów z roku 1912 i Senatu z roku 1933, które "prześwietlając" tamtejszy system bankowy, doprowadziły do przesłuchania czołówki amerykańskiej finansjery. Dzięki temu został ujawniony m.in. mechanizm wykorzystywania pieniędzy z depozytów klientów do giełdowych spekulacji. Pomogło to Kongresowi przygotować ustawy, które miały na przyszłość zaradzić patologiom. Na szczęście dla piewców Polski mafijnej i agenturalnej nie żyjemy za Oceanem, tu mogą się więc wykpić dziurawym prawem pozwalającym na dowolną interpretację przepisów. Trybunał dbający o interesy post-Peerelu (dlaczego - spójrzmy w niektóre życiorysy) odrzucił bez zbędnych ceregieli, też przy zdaniach odrębnych, skargę prezydenta Lecha Kaczyńskiego kwestionującego prawo dopuszczenia byłych żołnierzy Wojskowych Służb Informacyjnych do obowiązków w Służbie Kontrwywiadu Wojskowego i Służbie Wywiadu Wojskowego. Zdaniem sędziów, nie doszło do złamania konstytucji, a jedynie do uchybień, co oznacza, że na straży bezpieczeństwa państwa będą stać ludzie związani z WSI, których oficerowie i współpracownicy brali udział w nielegalnym handlu bronią, byli bohaterami afer gospodarczych, przemycali broń dla mafii rosyjskiej i międzynarodowych terrorystów. A że od wyroków wysokiego Trybunału nie ma odwołania, rząd Tuska zatarł już ręce z radości i oznajmił, że o przyjmowaniu niezweryfikowanych funkcjonariuszy WSI do służb będzie, być może, decydować nie komisja, a ich szefowie. To ci weryfikacja! - dokładnie taka sama, jak ta z przełomu lat 1989-1990, gdy esbecy bez zbędnych ceregieli byli przyjmowani do "nowej Polski" przez sojusz "styropianowej lewicy podziemia" Mazowieckiego, Kozłowskiego i Geremka z komunistami od Kiszczaka. Dziś zamiast "premiera żółwia" mamy "słoneczko Peru", ale układ pozostał ten sam. Bez specjalnego echa przeszła inna "niewygodna" dla "elit" skarga rzecznika praw obywatelskich, prof. Janusza Kochanowskiego na temat ograniczenia dostępu dziennikarzom i naukowcom do akt IPN poprzez wymóg posiadania odpowiedniej rekomendacji od odpowiedniego pracownika naukowego, a w przypadku ludzi mediów - od redaktora naczelnego bądź wydawcy. Rzecznik uznał to za nieproporcjonalne ograniczenie dostępu. Trybunał, rzecz jasna, skargę skwapliwie zakwestionował. Niezależnie więc od zmian w składzie sędziowskim Trybunał stoi wciąż na straży status quo III RP, co szczególnie wyszło za rządów PiS. Nie bez kozery wspominam powyżej o agenturze, gdyż jej ochrona pokazuje, że Trybunał jest "bezstronny" i "apolityczny" aż do bólu. Jako normę - co w państwie prawnym jest skandalem - przyjęto dlatego fakt, że w instytucji decydującej o wykładni prawnej w państwie zasiadają osoby nie spełniające zasady bezstronności. Przy lustracji jest to bycie współpracownikiem SB, posiadanie takowego w najbliższym otoczeniu czy walka z lustracją na forum parlamentu. Jako pierwsza na myśl przychodzi tu Ewa Łętowska, związana jeszcze z "rzeczpospolitą ludową", pierwsza rzecznik praw obywatelskich, powołana w 1987 r. z namaszczenia Jaruzelskiego i Patriotycznego Ruchu Odrodzenia Narodowego. Mąż Łętowskiej był przez lata tajnym współpracownikiem, a ona sama była przez SB w jednej ze spraw traktowana jako tzw. zabezpieczenie. W jednej z poprzednich kadencji w Trybunale Konstytucyjnym zasiadał, podobnie "bezstronny" co Łętowska - były poseł Unii Demokratycznej Jerzy Ciemniewski, który w 1992 r. linczował lustrację, przewodząc komisji mającej udowodnić "zbrodnie" Jana Olszewskiego i Antoniego Macierewicza. Trwające od lat blokowanie przez sędziów TK związanych z lewicą postkomunistyczną i dzisiejszą Platformą (a wcześniej kolejnymi "Uniami") oczyszczania państwa to również zakwestionowanie m.in. ustawy o adwokaturze. Była niebezpieczna, gdyż miała zlikwidować korporacje, umożliwiając dostęp do zawodu adwokata młodym prawnikom. Trybunał Konstytucyjny nigdy nie zerwał z dziedzictwem stanu wojennego i generała Wojciecha Jaruzelskiego. Wówczas jako "wentyl bezpieczeństwa" stanowił atrapę demokracji. Dzisiaj jest Trybunałem Kolesiostwa, gwarantem układu salonowo-esbeckiego, jako "jedynie słusznego ustroju". Piotr Jakucki
|
| |
|
|